Nowojorska ustawa Public Health Law §18 daje pacjentowi prawo wglądu we własną dokumentację medyczną i otrzymania jej kopii — także papierowej. Prawnicy przypominają, że komplet dokumentów bywa punktem wyjścia zarówno do drugiej opinii lekarskiej, jak i do oceny podejrzenia błędu w leczeniu.
Prawnicy prowadzący w Nowym Jorku sprawy medyczne obserwują zmianę w zachowaniu pacjentów: zanim ktokolwiek pomyśli o roszczeniu, coraz częściej pada prośba o wydanie własnej dokumentacji — kart, wyników, opisów badań. Podstawą tego prawa jest przepis starszy od szpitalnych portali pacjenta i wciąż słabo znany w polonijnych rodzinach.
Karta pacjenta wraca do pacjenta
Jeszcze niedawno prośba o kopię dokumentacji brzmiała w gabinecie jak zapowiedź konfliktu. Dziś częściej jest elementem zwykłej ścieżki leczenia: pacjent przenosi się do innego specjalisty, chce skonsultować wynik z lekarzem w Polsce albo zebrać w jednym miejscu papiery rozproszone po kilku placówkach. Portale pacjenta przyzwyczaiły ludzi do myśli, że wyniki badań należą do nich, nie do rejestracji.
W polonijnych rodzinach z Greenpointu, Ridgewood czy Maspeth dochodzi jeszcze jeden powód, bardzo praktyczny — język. Starsi pacjenci wychodzą z wizyty z ogólnym wrażeniem, że „wszystko w porządku”, a szczegóły zaleceń zostają w karcie, do której nikt z bliskich nie zagląda. Dopiero wydruk pozwala dorosłym dzieciom przeczytać, co faktycznie zapisano, i dopytać o to, o co nie zapytano na miejscu.
No właśnie — tu ujawnia się druga funkcja dokumentacji, o której mówi się rzadziej. Kiedy leczenie idzie inaczej, niż zapowiadano, karta pozostaje jedynym zapisem przebiegu zdarzeń: kolejności decyzji, godzin podania leków, treści konsultacji. Pamięć pacjenta i pamięć personelu po kilku miesiącach rozjeżdżają się w szczegółach. Dokument się nie rozjeżdża.
Co dokładnie daje Public Health Law §18
Przepis jest w tej sprawie konkretny. Na pisemny wniosek uprawnionej osoby placówka lub lekarz mają udostępnić dokumentację do wglądu, a na żądanie wydać jej kopię — również w postaci papierowej, jeśli pacjent właśnie takiej potrzebuje. Termin, jaki ustawa zakreśla na udostępnienie, liczony jest w dniach, nie w miesiącach. Pełny tekst przepisu opublikowano w zbiorze ustaw stanu Nowy Jork — Public Health Law §18.
Bariery bywają za to prozaiczne. Placówka może pobrać opłatę za kopie, ale nie wyższą niż poniesione koszty, a dla stron papierowych ustawa wyznacza dodatkowy pułap. Wprost zapisano również, że nikomu nie wolno odmówić dostępu wyłącznie z powodu niemożności zapłacenia, a gdy dokumenty są potrzebne do wniosku o świadczenie publiczne, opłaty nie ma w ogóle. Częstszym problemem okazuje się zwykłe zwlekanie: wniosek grzęźnie w rejestracji, pacjenta odsyła się do „działu dokumentacji”, tygodnie mijają.
Odmowa dostępu jest możliwa tylko w wąsko zakreślonych sytuacjach, a pacjentowi przysługuje wtedy bezpłatne odwołanie do stanowej komisji, a następnie droga sądowa. Ustawa unieważnia z góry wszelkie oświadczenia, w których pacjent zrzekałby się prawa do wglądu — takie zapisy są bezskuteczne. Gdy w karcie znajdzie się błąd rzeczowy, można żądać dołączenia własnego sprostowania, które zostaje w dokumentacji na stałe i wędruje razem z nią.
Po co ten komplet papierów później? Przede wszystkim po drugą opinię: lekarz konsultujący pracuje na zapisie leczenia, nie na relacji pacjenta. Przy podejrzeniu błędu dokumentacja pozwala niezależnemu ekspertowi medycznemu ocenić sprawę, zanim ktokolwiek zdecyduje o dalszych krokach — a w tle biegną już wtedy terminy przedawnienia. Jak wygląda ta ścieżka od strony formalnej, opisuje poradnik o odszkodowaniu za błąd medyczny w Nowym Jorku.
Komentarz: prośba o dokumentację nie jest gestem wrogim wobec lekarza
W praktyce takich spraw powtarza się ten sam obraz: rodzina przychodzi z pytaniem, czy „coś dało się zrobić inaczej”, i z jedną wypisową kartką w ręku. Reszta została w placówce, czasem w kilku placówkach naraz, a odtworzenie przebiegu leczenia zaczyna się od cierpliwego kompletowania dokumentów. Bez nich rozmowa pozostaje na poziomie wrażeń. Więcej o doświadczeniu mec. Brenecki w sprawach odszkodowawczych — profil i opinie klientów na PolishPages.
Warto odnotować, że prawo do dokumentacji nie kończy się na samym pacjencie. Ustawa przewiduje dostęp także dla rodzica lub opiekuna dziecka oraz — po spełnieniu warunków formalnych — dla bliskich osoby zmarłej. Dla rodzin, które dopiero po pogrzebie zaczynają układać sobie przebieg ostatnich tygodni leczenia, bywa to jedyna droga do faktów.
Papierowa teczka z własną historią leczenia nie przesądza o niczym: ani o drugiej opinii, ani o roszczeniu. Zwyczajnie zostawia otwarte drzwi. Placówki się łączą, gabinety zamykają, lekarze zmieniają szpitale — a dokumentacja, którą pacjent ma u siebie, przestaje zależeć od cudzego archiwum.
Osoby, które chcą sprawdzić swoją sytuację po nieoczekiwanym przebiegu leczenia, znajdą zakres spraw kancelarii poznaj pełen zakres pomocy kancelarii w katalogu PolishPages.
Niniejszy artykuł ma charakter informacyjny. Attorney Advertising. W indywidualnych sprawach dotyczących leczenia i dokumentacji medycznej wskazana jest konsultacja z licencjonowanym prawnikiem.












