Wajda, który w Katyniu stracił ojca, opowie w swoim najnowszym filmie o dziejach polskich rodzin bezpośrednio wciągniętych w katyńską tragedię, w dramat niepowrotu z wojny swoich mężów, synów braci. Lata zapomnienia i kłamstw nad katyńskimi grobami, mataczenie sowietów i haniebne milczenie aliantów zarówno w czasie wojny jak i przez wiele lat po jej ukończeniu sprawiły, że świat tak naprawdę do dziś nie zna tajemnicy Katynia. Ba, nie tylko świat, ale i sami Polacy nie wszystko jeszcze o Katyniu wiedzą. Mówi sam Wajda, że zapytany o datę 17 września w ulicznej sondzie przypadkowy gimnazjalista odparł, że chyba chodzi o jakieś kościelne święto. To z jednej strony rozpaczliwa niewiedza Polaków o własnej najnowszej (starszej zresztą także) historii, z drugiej akceptacja tego faktu przez szkołę, media, nas wszystkich.
Rosja sowiecka, to był jeden wielki gułag i jedna wielka zbrodnia. Dzisiejsza Rosja Putina, to jedno wielkie kłamstwo, zacietrzewienie i chęć odbudowania imperialnej Rosji. Zresztą także kosztem własnej ludności i grą na rzekomo demokratycznych dążeniach obecnych władz w Moskwie. Można się jedynie obawiać, że podobnie jak kiedyś Zachód i jego rzekomi intelektualiści ulegali Stalinowi i wierzyli w idee komunizmu, tak i dziś możni tego świata dadzą się wciągnąć w przebiegłe gry polityczne Kremla.
“Post mortem – Opowieść katyńska”, taki tytuł nosi film Wajdy i jeżeli obejrzą go zachodni widzowie (a jest na to szansa, bo nazwisko twórcy i reżysera ma światową markę), być może przywróci światu jedną z największych tragedii drugiej wojny. Do dziś nierozliczonej. (zr)












