Ten specjalista od bezlitosnego katowania bezbronnych ludzi, którzy pragnęli w pokojowy sposób zamanifestować swoje poglądy polityczne na ówczesną rzeczywistość, odnalazł dla siebie nowe miejsce w niepodległej Rzeczypospopolitej jako doradca szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. I prawdopodobnie pracowałby tam jeszcze długo bez żadnych przeszkód, gdyby nie dociekliwość niezależnego dziennikarza telewizyjnego, który od wielu lat cierpliwie i konsekwentnie tropi “drugi szereg”.
Kiedy tylko Gawlikowski zorientował się, gdzie obecnie pracuje Warykiewicz, pojechał natychmiast do Warszawy na spotkanie z kierownictwem CBA, a całą sprawę szczegółowo opisał “Dziennik”. Rezultatem było nie tylko błyskawiczne zwolnienie byłego oprawcy, ale również podjęcie przez pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej dochodzenia przeciw niemu. Do Krakowa przyjechał też w trybie nagłym szef Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji, aby zorientować się, na ile prawdziwe są informacje o zatrudnieniu w tutejszej Komendzie Wojewódzkiej (i to na bardzo wysokich stanowiskach) innych członków dawnego “drugiego szeregu”.
Pod Wawelem szykuje się więc niezłe kadrowe trzesięnie ziemi w policji. I bardzo dobrze, ponieważ w organach niepodległego państwa nie mogą pracować ludzie zhańbieni w przeszłości służbą komunistycznemu aparatowi represji. Należy ich wykrywać, publicznie piętnować i natychmiast zwalniać.
Mam nadzieję, że znajdzie się więcej takich dzielnych dziennikarzy jak Gawlikowski i że również w innych miastach dokonany zostanie wkrótce gruntowny przegląd kadrowy komend oraz posterunków policji. Nie wiadomo bowiem, gdzie jeszcze znaleźli bezpieczne schronienie łajdacy z “drugiego szeregu”, a także ich esbeccy mocodawcy.
Jerzy Bukowski












