Kilka dni temu opublikowano w Stanach Zjednoczonych kolejne wyniki kolejnej ankiety – tu opinię publiczną zwłaszcza w przedwyborczym okresie bada się co chwilę. Z ankiety wynika, że Barak (którego środkowe imie jest Husajn!) cieszy się obecnie większym poparciem, zwłaszcza wśród czarnego elektoratu niz Clintonowa. Opowiada się za nim 24 procent Amerykanów w porównaniu do anemicznych 17 procent sprzed dwóch tygodni. Spadła natomiast w tym samym okresie popularność Hillary z 41 procent do 36 procent. Murzyni do tej pory chętniej popierali Clintonową a to dlatego, że nie darzą oni sympatią ani szacunkiem tych czarnych, którzy czymkolwiek wybijają się w świecie białych. Uważają to za “zdradę swojego ludu”. To niewolnicze myślenie cechuje zdecydowaną większość czarnych obywateli Ameryki, dlatego wciąż pozostają w tyle za resztą mniejszości etnicznych, a nawet latynosami.
Clintonowa wciąż zajmuje lepszą pozycję, ale dystans między nimi się gwałtownie zmniejsza. Sama jest sobie winna. Barak Obama, choć też jest osobą mocno kontrowersyjną z uwagi na muzułmańską przeszłość zachwowuje polityczny zdrowy rozsądek i przynajmniej na razie nie obraża ani wszystkomogącej prasy ani elektoratu nieprzemyślanymi wypowiedziami. Harda Clintonowa, przeciwnie – właśnie zapowiedziała dziennikarzom, że odmówi wywiadu każdemu, kto będzie dociekał w czasie rozmowy historii związanych z administracją byłego prezydenta Billa Clintona. (Chodzi to o wszystkie błędy i nieprawości Clintonów w czasie ośmiu lat sprawowania władzy w Stanach Zjednoczonych). Zresztą Clintonowa od dawna postępuje wedle zacnej i dobrze wypróbowanej w innej części globu “demokratycznej’ zasady – kto nie myśli tak ja ja, nie wolno mu myśleć wcale.
Najlepszym dowodem jak działają Clintonowie jest ostatnia afera związana z rodzinną fundacją. Okazuje się, że Bill i Hillary Clinton nie wywiązali się w całości z obowiązku przedstawienia komisji senackiej dochodów i zapomnieli dodać, że od roku 2001 kiedy założyli fundację charytatywną na swoje nazwisko, odpisali od podatków 5 milionów dolarów przekazując w istocie na cele dobroczynne tylko 1,5 miliona. Rzecznik prasowy Clintonow Philippe Reines poiinformował w środę, że omyłka została już skorygowana. Tylko tyle. Podobne “omyłki”popełnili także inni politycy posiadający rodzinne organizacje charytatywne, między innymi były przewodniczący większości w Senacie republikanin Bill Frost oraz demokratka, obecna marszałek Kongresu Stanów Zjednoczonych Nancy Pelosi.
Przeciętny Amerykanin ma pełne prawo zapytać – jeśli politycy, którzy mają gęby pełne frazesów o dobru państwa oszukują w milionach dolarów na podatkach, dlaczego ja nie mam sobie uszczknąć marnych kilkuset dolarów?
Maryla Barańska
“Magazyn Centrum”












