Lekki popłoch w “różowym sektorze”

W urzędach wojewódzkich zapanowały ostatnio ogromne podniecenie i nastrój radosnego oczekiwania. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji postanowiło bowiem wydać wojnę "różowemu sektorowi", czyli domom publicznym, zakamuflowanym pod nazwami agencji towarzyskich, gabinetów odnowy biologicznej, salonów masażu. Przeprowadzenie szczegółowych kontroli zlecono wojewodom, którzy mają dokonać wszechstronnej i bezlitosnej lustracji, wykorzystując do tego zbożnego celu policję, sanepid, straż…

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
10 kwietnia, 2007
Post thumbnail default dark

Nikt wprawdzie jeszcze nie wie, jak się konkretnie zabrać do zleconych przez MSWiA w dość ogólnikowej formie zadań, ale sama perspektywa odwiedzin w przybytkach rozkoszy powoduje wzrost poziomu adrenaliny, zwłaszcza u tych urzędników, którzy nigdy nie korzystali z usług wesołych panienek jako ich klienci. Dzielni budowlańcy, strażacy, policjanci, inspektorzy sanepidu wkroczą w imieniu prawa tam, gdzie prawdopodobnie nigdy nie znaleźliby się z własnego wyboru.

Wyobrażam sobie, jak trudne będą ich rozmowy z małżonkami. Kobiety są przecież z natury podejrzliwe i zapewne wiele z nich będzie się poważnie obawiać, aby ich mężowie nie wypełniali tym razem swych obowiązków służbowych zbyt…dogłębnie. Nadmierne zaangażowanie w pracę może stać się w tej drażliwej sytuacji przyczyną niejednej domowej awantury, a kto wie, czy i nie trwałego rozkładu pożycia małżeńskiego.

Właściciele agencji, gabinetów i salonów robią dobrą minę do złej gry, twierdząc że prowadzą w pełni legalną działalność, drobiazgowo przestrzegając wszystkich możliwych przepisów, od administracyjnych poczynając, a na sanitarno-higienicznych kończąc. Z pewnością wielu z nich jest jednak w niezłym strachu, bo powszechnie wiadomo że władza, jeśli tylko chce, zawsze może znaleźć jakieś – choćby i wydumane – uchybienia w nieodpowiadającej im działalności gospodarczej obywateli. Skoro MSWiA zdecydowało się zaś już na wdrożenie kontroli w “różowym sektorze”, to z pewnością właśnie w celu udowodnienia, że łamane jest tam prawo i należy zamknąć część lokali.

Atmosfera nie jest obecnie w Polsce przychylna dla propagowania pornografii, rozpusty i rozwiązłości. Prawo i Sprawiedliwość ewidentnie dąży do wyeliminowania z rynku usług jak największej liczby domów publicznych oraz ukrócenia ulicznej prostytucji, usiłuje też walczyć z ostentacyjnym propagowaniem erotycznych usług w internecie i w ogłoszeniach gazetowych.

Znawcy zagadnienia podkreślają, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż to się wydaje politycznym decydentom. Spora część ofert ma bowiem ściśle prywatny charakter: jedna lub więcej dziewczyn wynajmuje mieszkanie i zaprasza do niego – za pośrednictwem gazetowych oraz internetowych inseratów – spragnionych seksualnych wrażeń panów. Nie jest to żaden klub, salon, ani agencja, nie ma więc też mowy o rejestrowaniu działalności gospodarczej i poddawania się surowym przepisom prawa. Każdemu wolno przecież robić u siebie to, co mu się żywnie podoba, a prostytucja nie jest w Polsce karana; z mocy prawa ściga się jedynie sutenerów i kuplerów.

Wielu sprytnych właścicieli agencji towarzyskich, salonów masażu oraz gabinetów odnowy biologicznej z pewnością wyrejestruje się w najbliższym czasie w urzędach i otoczy dyskretną opieką pracujące dla nich – ale z formalnego punktu widzenia świadczące usługi seksualne wyłącznie na własny rachunek – dziewczyny. A jeżeli one same nie pójdą na współpracę z władzami, donosząc im na wyzyskujące je osoby, to udowodnienie jakiegokolwiek łamania prawa będzie praktycznie niemożliwe.

Tej wojny nie można więc wygrać całkowicie, ale jakieś ofiary z pewnością będą. Jeżeli tylko wysłani przez wojewodów kontrolerzy nie dadzą się omamić wdziękom swawolnych niewiast, ale skupią uwagę wyłącznie na szukaniu najdrobniejszych nawet uchybień w zarejestrowanych placówkach “różowego sektora”, do zamknięcia zakwalifikowane może być sporo spośród nich, szczególnie takich, za którymi nie stoją żadne poważne układy sił i interesów.

Pozostaje jeszcze pytanie, czy inspektorzy będą stuprocentowo rzetelni i absolutnie nie dadzą się skorumpować, bezkompromisowo odmawiając przyjęcia łapówek w naturze lub w gotówce za przymknięcie oka na takie czy inne niedomogi. A urzędnik jest przecież tylko grzesznym człowiekiem, więc może ulec pokusie. Trudno zaś podejrzewać, że wojewodowie wyślą do przybytków płatnej miłości wyłącznie kobiety, w dodatku o skrajnie feministycznych lub radykalnie radiomaryjnych przekonaniach, bo nie ma ich na tyle, by sprostać temu zadaniu. Szykuje nam się nader ciekawa batalia obyczajowa.

Jerzy Bukowski
“Magazyn Centrum”

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter