Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ organizacje ekologiczne zawsze protestowały przeciw jakiejkolwiek modernizacji popularnej “babci”, widząc poważne zagrożenie dla tatrzańskiej przyrody w zwiększeniu jej przepustowości. Mieliśmy więc już do czynienia z wieloma formami ich działań: apelami do władz, pikietami przed budynkiem dyrekcji kolejki, demonstracjami ulicznymi, a nawet spektakularnym przykuwaniem się do podpór.
Teraz wojna przybrała na sile, ponieważ rozpoczęty z początkiem maja generalny remont ma na celu nie tylko unowocześnienie kolejki, ale także umożliwienie większej liczbie narciarzy i turystów szybkie znalezienie się na szczycie Kasprowego Wierchu. A z tym nie mogą pogodzić się ekolodzy.
Wspomniana Pracownia żąda w swym pozwie natychmiastowego wstrzymania modernizacji do momentu wyjaśnienia wszelkich aspektów prawnych. “Zieloni” podnoszą jako główny argument fakt , że nie zostali w ubiegłym roku dopuszczeni do postępowania sądowego w tej sprawie. Dlatego występują teraz przeciw Ministerstwu Ochrony Środowiska, które nie przejmuje się jednak ich skargą.
Podobny spokój zachowują Polskie Koleje Linowe. Ich dyrekcja twierdzi, że przez 8 lat uzgadniano z ekologami różne szczegóły modernizacji, a sąd nie nakazuje dopuszczenia ich teraz do postępowania w charakterze strony, wnosząc jedynie o podanie przez ministra powodów, dla których tego nie zrobił.
“Zieloni” są jednak uparci i zgłosili swoje zastrzeżenia również do Komisji Europejskiej, a ta jest szczególnie wyczulona na wszystko, co wiąże się ze sprawą ochrony przyrody w krajach członkowskich (wystarczy wspomnieć Rospudę). Nie jest więc wykluczone, że ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie zapadnie bardzo daleko od Zakopanego.
Z Krakowa dla www.Poland.US
Jerzy Bukowski












