Podobnie jest i w obecnej kampanii, w którą zaangażował się jako kandydat na senatora z ramienia Prawa i Sprawiedliwości krakowski artysta Leszek Długosz. To bardzo znany pieśniarz, poeta, a także zręczny felietonista, nie kryjący swej sympatii dla ugrupowania braci Kaczyńskich. Nie jest wprawdzie tak popularny, jak kończący skróconą kadencję w wyższej izbie parlamentu (bez sukcesów i satysfakcji, co szczerze przyznaje w licznych wypowiedziach dla mediów) Krzysztof Cugowski z “Budki Suflera”, ale w Krakowie jego nazwisko należy do znanych w publicznym obiegu.
Długosz był kiedyś związany z Piwnicą pod Baranami, która w zdecydowanej większości przejawiała i nadal przejawia sympatię do lewicowego nurtu dawnej opozycji antykomunistycznej: do kanonu należały wizyty w niej czołowych przedstawicieli Unii Demokratycznej i Unii Wolności, chociaż bywali w niej również Lech Wałęsa i Jerzy Buzek. Stałymi gośćmi i przyjaciółmi są tam w dalszym ciągu ludzie z kręgu “Tygodnika Powszechnego” i “Gazety Wyborczej”. Z pewnością nie po drodze jest więc “piwniczanom” z partią Kaczyńskich, bo całkiem gdzie indziej szukają swoich autorytetów.
Dlatego też postanowili kategorycznie odciąć się od swojego dawnego kolegi, wydając oświadczenie, którego dwa kluczowe fragmenty przytaczam poniżej:
“W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami, iż kandydat na Senatora RP z listy Prawa i Sprawiedliwości z Krakowa Leszek Długosz (poeta) przedstawiany jest jako artysta Piwnicy pod Baranami, pragniemy oświadczyć, iż związany kiedyś przez wiele lat z Piwnicą, zasadniczo zerwał związki z naszym kabaretem w latach 80., jeszcze za życia Piotra Skrzyneckiego, występując już tylko sporadycznie i okazjonalnie. (…) Jego czas w kabarecie minął i wszelkie kontakty z Piwnicą uważa za zamknięte, w czym zachowuje pełną konsekwencję. Pan Leszek Długosz nie reprezentuje kabaretu Piwnica pod Baranami i związanego z nim środowiska artystów.”
Długosz nie był chyba specjalnie zaskoczony taką reakcją “piwniczan”, zwłaszcza że kilka tygodni temu bardzo ostro skrytykował w wywiadzie dla “Rzeczypospolitej” polskie elity (w tym artystyczne) za bezrozumne i stadne antypisowskie zachowania. Od tej pory stał się wrogiem “wykształciuchów”, co go jednak raczej specjalnie nie martwi.
Odpowiadając Piwnicy pod Baranami napisał m.in.::
“Nigdy nie powoływałem się na aktualną moją przynależność do aktualnego Zespołu, posługującego się znakiem firmowym >>Piwnica pod Baranami<<. Niestety, nie mogę sobie wymyślić drugiej biografii. Byłem członkiem Piwnicy pod Baranami i dobrze są Państwu znane powody, dla których nim nie jestem. Nie mogę brać odpowiedzialności za funkcjonowanie skojarzeń i pamięci wielu ludzi.”
Już wkrótce przekonamy się, jak dużą liczbę zwolenników ma w Krakowie liberalny salon, a iloma zwolennikami może poszczycić się PiS. Wybory do Senatu są bowiem większościowe i – inaczej niż w przypadku Sejmu – bardziej liczy się tu magia nazwiska oraz indywidualnego dorobku kandydata, niż nazwa partii, która wpisała go na swoją listę.
Z Krakowa dla www.Poland.US
Jerzy Bukowski











