Jeśli liderzy PO uznają, że ustawy odbierające uprawnienia emerytalne byłym funkcjonariuszom peerelowskiego reżimu oraz usuwające z przestrzeni publicznej symbole upamiętniające komunistycznych zbrodniarzy nie są na tyle ważne, aby od pracy nad nimi rozpoczynać prace legislacyjne, ich zapewnienia o kontynuacji zapoczątkowanego przez PiS procesu rozliczania okresu PRL okażą się niewiele warte.
Oba projekty są gotowe do pierwszego czytania, nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby szybko je uchwalić i wdrożyć. Byłby to piękny początek pracy wybranych 21 października posłów. Gdyby okazało się jednak, że ta sprawa przestała interesować Platformę w momencie wygrania wyborów i objęcia władzy, oznaczałoby to nie tylko jej hipokryzję w kwestiach patriotycznych, ale także nieprzywiązywanie wagi do składanych w trakcie kampanii parlamentarnej licznych zapowiedzi i obietnic, których urokom uległo wielu głosujących na drużynę Tuska rodaków.
Rozumiem, że sprowadzenie kilku milionów polskich emigrantów na łono ojczyzny lub zbudowanie sieć autostrad to nader skomplikowane i czasochłonne wyzwania. Ale uchwalenie pakietu gotowych już ustaw dezubekizacyjnych nie stanowi przecież żadnego problemu i nie obciąży zbytnio państwowej kasy, zwłaszcza że sporo osób straci wysokie świadczenia emerytalne.
Czekam więc niecierpliwie na decyzję kierownictwa PO w tej ważnej materii, dotyczącej narodowych imponderabiliów.
Jerzy Bukowski











