Trzeba tu jednakże stwierdzić, że Dariusz Łapiński nie należał do żadnej czołówki nowojorskich pseudo-prawników. Można go nawet określić mianem “pikusia”, w porównaniu do takich osobników jak Paul Janaszek czy “Joel Santos”. Był to zwykły polonijny agent, który miał tego pecha, że trafił na swej drodze na kogoś kto miał własne kontakty w NYPD. Na kilka tygodni przed swym aresztem, p. Łapiński otarł się i o moją skromną osobę, próbując przekonać mnie swymi rozliczeniami podatkowymi i żenująco zredagowaną przez niego ofertą (gdzie sygnował się jako “Dariusz Łapiński, Prezydend”), abym zgodził się uznać jego firmę konsultingową jako potencjalnego sponsora pracowniczego dla mojego klienta. Bezczelność i tupet, (ktoś mógłby powiedzieć tendencje samobójcze), niektórych z tych hochsztaplerów nie znają granic.
A propos tupetu, druga ciekawa a zarazem zabawna historia. Od pewnego czasu zaczęły mnie dochodzić słuchy, że na Greenpoincie otworzył się nowy konsulat, oferujący nielegalne porady imigracyjne. Okazało się że owym “konsulem” jest niejaki Marcin Muszyński, reklamujący swe usługi jako, o dziwo, członek AILA, czyli Amerykańskiego Stowarzyszenia Prawników Imigracyjnych, (elitarna organizacja której sam jestem członkiem). Po sprawdzeniu z AILA, wyszło na jaw, że p. Muszyński zapisał się niedawno do Concord Law School, wirtualnej (czyli nie istniejącej poza Internetem) szkoły prawniczej i w ten cwany sposób dostał studenckie członkostwo w naszej organizacji. Kiedy przestępcza działalność “konsula” Muszyńskiego wyszła na jaw, został on wylany z AILA na zbity pysk, ale nie przeszkadza mu to wcale nadal podszywać się w ten sam sposób, w swych reklamach na Bazarynce. (Gdzie również, do czasu, reklamował się “prezydend” Łapiński, obecnie zamieszkały w więzieniu na Riker’s Island.)
Przemysław Jan Bloch
zapraszam do dyskusji na mój
BLOGH Internetowy: www.adwokatbloch.com













