“Nie powinniśmy zmieniać charakteru naszego miasta! (…) Nie dopuśćmy do tego, by miasto nauki i sztuki stało się miastem taniej rozrywki i awantur. Niech ulice, którymi chodzili święci, wielcy uczeni i artyści, będą wolne od parad i marszów obrażających elementarne poczucie przyzwoitości.”
Kardynałowi chodziło o dwie sprawy: pijackie ekscesy weekendowych turystów, przybywających do Krakowa z zachodniej Europy (głównie z Wielkiej Brytanii) oraz przemarsze homoseksualistów, urządzane pod Wawelem wiosną każdego roku.
To bardzo zdecydowane słowa, które wywołały natychmiast głośne protesty organizacji grupujących gejów i lesbijki. Z mieszanymi uczuciami przyjęli je natomiast właściciele lokali gastronomicznych: z jednej strony czerpią oni spore zyski z cotygodniowych alkoholowych libacji Brytyjczyków, z drugiej ponoszą też straty, spowodowane ich hałaśliwym zachowaniem, odstręczającym spokojnych gości.
Duchowa stolica Polski stała się ostatnio bardzo popularna w Europie, ale nie w taki sposób, jak by sobie tego życzyli odpowiedzialni za jej promocję urzędnicy gminnego samorządu, a także kochający Kraków jego mieszkańcy. Przestała bowiem kojarzyć się z wysoką sztuką i głębokimi przeżyciami estetycznymi, przyciągając w zamian miłośników taniej rozrywki.
Dobrze się więc stało, że metropolita dobitnie zwrócił uwagę na ten problem. Jego głosu nie będą mogli zlekceważyć ci, do których obowiązków należy dbałość o jak najlepszy wizerunek podwawelskiego grodu. Już odezwali się pierwsi z nich, deklarując korekty w promocyjnej polityce miasta, w którym jest przecież wiele wspaniałych, ale słabo rozreklamowanych instytucji kulturalnych, a także ważnych miejsc religijnych pielgrzymek chrześcijan z całego świata.
Jerzy Bukowski













