Jakże inne są jednak przyczyny obu tych dymisji. Gen Polko opuścił swoje stanowisko w niesławie, ponieważ okazało się (opisałem to dokładnie w artykule pt. “Generalska niefrasobliwość”, zamieszczonym 8 sierpnia w portalu poland.us), że bez zgody, a nawet wiedzy swoich przełożonych wziął udział w kontrowersyjnym widowisku telewizyjnym oraz wygłosił odczyty dla prywatnej firmy. W obu przypadkach motywacją była chęć dorobienia sobie do niemałej przecież państwowej pensji, pobieranej na prestiżowej funkcji, sprawowanej w samym centrum władzy Rzeczypospolitej.
Gen. Koziej nie zgadzał się z ministrem Bogdanem Klichem w sprawach czysto merytorycznych. Ma on bowiem odmienną koncepcję pełnego uzawodowienia Wojska Polskiego i jego przyszłej liczebności. Swoje stanowisko przedstawiał wcześniej publicznie, odbył też szereg dyskusji ze swoim przełożonym, Nie potrafiąc przekonać go do swoich pogladów honorowo uznał, że nie może w takiej sytuacji nadal odpowiedzialnie pełnić funkcji doradcy ministra.
Wybryki gen. Polki wywołały niesmak u wielu jego wysokich szarżami kolegów z armii, postawa gen. Kozieja spotkała się z powszechnym uznaniem. Mając odmienne zdanie od osoby, której miał służyć radami, uznał za niestosowne dalsze pozostawanie na dotychczasowym stanowisku.
Czas pokaże, czyje wizje w zakresie przyszłości polskich sił zbrojnych okażą się bardziej racjonalne, ale nie sposób odmówić generałowi Stanisławowi Koziejowi cywilnej odwagi i stanowczości, którymi to cechami nie mógł się ostatnio pochwalić dzielny skądinąd żołnierz i ponoć znakomity komandos – generał Roman Polko.
Jerzy Bukowski











