“Jestem gorącym zwolennikiem stopniowego zastępowania konstrukcji europejskiej, bedącej dzisiaj tak zwaną Europą państw, przez Europę narodów. Takiego wzmacniania mechanizmów wspólnotowych w Unii Europejskiej – przy zachowaniu tożsamości narodowych – by te mechanizmy unijne były możliwie najsilniejsze.”
Czytam to raz, drugi, trzeci i własnym oczom nie wierzę. Oto szef resortu obrony wyraźnie deklaruje się jako przeciwnik państwa, którego ma konstytucyjny obowiązek strzec przed wrogami! Chciałby, żeby rozpłynęło się ono w europejskiej magmie, która dzisiaj może wyglądać tak, jutro siak, a pojutrze jeszcze inaczej.
Rozumiem, że Polska jest lojalnym i ważnym członkiem UE, podobnie jak NATO, ale pozostaje nadal – na szczęście! – niepodległym krajem, więc jej ministrowie zawsze i wszędzie powinni dawać pierwszeństwo interesom Rzeczypospolitej przed międzynarodowymi zobowiązaniami; jedno zresztą bynajmniej nie wyklucza drugiego.
Zdecydowanie protestuję jednak przeciw głoszeniu przez szefa MON takich poglądów, jak w przytoczonym cytacie. Gdyby wyrażał je wyłącznie jako polityk partii, która chce jak najszybciej zlikwidować państwa na rzecz wspólnoty narodów Europy, można byłoby machnąć na to ręką albo wdać się z nim w polemikę. Ale jako ministrowi obrony absolutnie nie wolno mu ich uzewnętrzniać!
Jerzy Bukowski












