Przyzwoity szczyt

We wszystkich europejskich (a na mniejszą skalę również w amerykańskich) mediach trwają ożywione dyskusje, czy nadzwyczajny szczyt Unii Europejskiej, zwołany w sprawie Gruzji, zakończył się sukcesem, czy też porażką.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
13 września, 2008
Post thumbnail default dark

Odpowiedź na tak postawione pytanie zależy od tego, jakie były oczekiwania wobec przywódców państw członkowskich UE, którzy zebrali się, aby wypracować stanowisko w sprawie rosyjskiej agresji na Gruzję.

Zważywszy na duże rozbieżności w ich poglądach (od najbardziej radykalnych Polaków po najłagodniejszych wobec Moskwy Włochów) już sam fakt sformułowania jednolitego, delikatnie krytycznego tekstu w ciągu zaledwie kilku godzin trzeba uznać za dyplomatyczne zwycięstwo całej Unii. Można było oczywiście osiągnąć znacznie więcej (np. od razu nałożyć na Rosję polityczne i ekonomiczne sankcje, a nie odkładać tego w czasie), lecz równie dobrze można też było przyjąć całkiem ogólnikowy dokument, z którego nie wynikałoby nie tylko praktycznie, ale nawet literalnie nic.

O tym, że wiele krajów zachodniej Europy obdarza Kreml nadmiernym zaufaniem, wiemy nie od wczoraj. Jestem przekonany, iż bez krótkiej, lecz dość intensywnej obecności w Unii nowych państw z drugiej strony kontynentu, które z uwagi na swoje kilkuwiekowe doświadczenia patrzą na Rosję z większą dozą realizmu, szczyt w sprawie Gruzji albo nie byłby w ogóle zwołany, albo zakończyłby się uznaniem, że Tbilisi ponosi taką samą odpowiedzialność za ostatni kaukaski konflikt, jak Moskwa.

Obrazowo ujął to prezydent Lech Kaczyński, mówiąc, że gdyby UE składała się z samych Polsk, sankcje na Rosję byłyby z pewnością już nałożone. Ale gdyby z drugiej strony były w niej same Włochy, to kto wie, czy świat nie dowiedziałby się z Brukseli o wyłącznej winie Gruzji za wszystko, co wydarzyło się w sierpniu na jej terytorium.

Nie ma więc powodów ani do specjalnych utyskiwań i narzekań, ani do odtrąbiania zwycięstwa. Unia zachowała się całkiem rozsądnie (choć Polacy zapewne powiedzą o jej nadmiernym asekuranctwie), co w dużej mierze możemy przypisać stanowczym działaniom władz naszego kraju. Oczywiście większy udział miał w tej akcji prezydent niż premier, ale w Brukseli obaj dali rzadki przykład jedności ponad dzielącymi ich poważnymi różnicami politycznymi.

Teraz trzeba poczekać na reakcję Rosji, której europejscy przywódcy postawili konkretne warunki, grożąc sankcjami w razie ich niespełnienia w najbliższej przyszłości. Dopiero jeśli zlekceważy ona ich zbiorowy głos, wolno będzie spodziewać się ze strony Brukseli czegoś więcej niż tylko umiarkowanie stanowczych słów.

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter