Czytając sienkiewiczowską trylogię, rozmiłowałem się w historii polskiego oręża, a przede wszystkim w naszej dziejowej przeszłości, a przede wszystkim w tym, co my jako naród uciemiężony od roku 1772 trzema zaborami potrafiliśmy przeżyć- relacjonuje Zdzisław Piwnik. Chodząc na spacery po okolicznych lasach rejowskich, czyli miejscach pamiętających moje dzieciństwo, delektowałem się ich wyglądem, który bardzo często wykorzystywałem w moich pracach jako tło do obrazu przedstawiającego na przykład obronę Kamieńca Podolskiego, lub bitwy polskiego oręża z kozakami rozegranej pod Beresteczkiem w 1651 roku, kiedy to zginął ich wielki ataman Bohdan Zenobii Chmielnicki – dodaje Piwnik.
Jego prace zdobią mieszkania i domy niejednego mieszkańca województwa świętokrzyskiego, no i oczywiście nie tylko. Obrazy pana Piwnika, są też ozdobą mieszkań stolicy i miasta Krakowa. – Właściwie nigdy nie uważałem się za artystę wielkiej klasy, ale nie mogę się oprzeć, aby nie przedstawić wszystkim tego, co nas otacza i tego, co na nas wpływa. Oczywiście jest to szeroko pojęta przyroda, której piękno potrafi ukoić niejedną zbolałą duszę, a także rozbudzić zmysły u wszystkich delektujących się jej urokami ludzi- mówi skarżyski malarz. W swoim cyklu obrazów, pokazałem także urodę czterech por roku i tego, co one niosą ze sobą współczesnemu człowiekowi. Pięknem czterech pór roku delektował się światowej klasy muzyk Antonio Vivaldi, polski noblista Władysław Stanisław Reymont oraz ja skromny skarżyski artysta – z uśmiechem dodaje Piwnik.
W momentach, gdy do głowy nie przychodzi mi żaden malarski pomysł, bawię się z moim najwierniejszym przyjacielem psem Prezesem, który wzbudza we mnie ogromny wręcz potencjał twórczy – po cichu twierdzi pan Zdzisław. Zatem, jak widzimy rozkoszować się możemy nie tylko wytworami rąk znakomitych malarzy, ale też i skromnym malarstwem pana Piwnika, który w swoje prace wkłada niezwykły smak, kunszt oraz całe serce.
.jpg)
Ewa Michałowska Walkiewicz













