Pewien rumak postanowił więc ostatnio stać się gwiazdą mediów. Gdzie można zaś zyskać szybką – chociaż tylko chwilową – popularność? Tam, gdzie zdezorganizuje się na pewien czas ruch, zmusi do interwencji policję i wywoła żywe zainteresowanie mediów.
Koń wyruszył tedy ze stajni nie na pastwisko (jakże beznadziejny smak ma bowiem trawa o tej porze roku), ale na czteropasmową, pełną samochodów szosę Katowice-Wisła. Nie bojąc się pędzących i trąbiących nań dziwnych czterokołowych stworzeń, galopował tam i z powrotem, radośnie rżąc i nie dając się przegonić pohukującycm na niego kierowcom.
Wkrótce utworzył się korek i konieczny był przyjazd policji. Stróże prawa nie bardzo wiedzieli, jak poradzić sobie z koniem, który w pełni korzystał ze swobody. Trzeba było zarządzić blokadę ruchu i przystąop do łapania niesfornego zwierzęcia. Dopiero po dłuższej chwili udało się je pojmać.
Jak rączy rumak znalazł się na drodze i do kogo należał – nie wiadomo, ponieważ był – za przeproszeniem – goły. Trwają poszukiwania właściciela.
A koń? No cóż, chyba źle znosi przymusowy areszt, bo najwyraźniej kocha wolność. A poza tym “koń, jakim jest, każdy widzi”.
Jerzy Bukowski











