Nie uzyskawszy zgody od władz miasta na przemarsz 31 października przez Rynek Główny i wystawienie tam widowiska, sugerującego gejowską orientację uznanego przez nich za swojego patrona króla Władysława Warneńczyka (w tym czasie będą się tam bowiem odbywać uroczystości z okazji 90. rocznicy wyzwolenia Krakowa spod władzy zaborczej z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego), zgłosili do krakowskiego magistratu wniosek o wydanie zezwolenia na “wesołe igrce” w miejscu powszechnie kojarzonym z martyrologia narodu polskiego.
Homosie planują też udać się do królewskiej katedry, by złożyć w niej hołd poległemu w 1444 roku pod Warną monarsze. Wawelski proboszcz jest oburzony i zastanawia się, jak nie dopuścić do sprofanowania świętego dla Polaków miejsca poprzez ostentacyjną wizytę w nim “kochających inaczej”. Zbulwersowana jest również Krakowska Kuria Metropolitalna. “Nie ma zgody, by wejść z taką intencją, jaką ma to towarzystwo” – powiedział proboszcz, ksiądz Zdzisław Sochacki. Pisałem już dwukrotnie o tej sprawie w poland.us (10 sierpnia i 28 października br.).
Zamiar demonstrowania seksualnych upodobań (obojętne zresztą jakich) w takich miejscach jest jawną prowokacją, obliczoną na wywołanie publicznego zgorszenia, a także na zmobilizowanie do ostrych reakcji ludzi, środowisk i organizacji wiernie stojących na straży narodowych i religijnych wartości.
Homosie są niezwykle przebiegli w swoich planach. Jeżeli magistrat nie wyda im zgody na wiec pod Krzyżem Pamięci Narodowej, będą głośno krzyczeć o łamaniu konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń. Jeśli dostaną ją, a ich demonstracja spotka się – jak to już wiele razy w tym właśnie miejscu bywało – z czynnym protestem obrońców patriotycznych wartości, podniosą na cały świat larum, że w Polsce nie ma tolerancji.
Mam nadzieję, że krakowski samorząd nie ugnie się jednak pod ich szantażem, proponując inne miejsce na organizację wiecu. Podwawelski gród ma ich aż nadto.
Jerzy Bukowski











