Chodzi o zacytowanie przezeń w rozmowie z rzecznikiem prasowym Związku Zbigniewem Koźmińskim na antenie TVN 24 popularnego od kilku lat na polskich stadionach hasła: “j…. PZPN”, a także o barwne sformułowanie: “świnia świni tyłek ślini” w odniesieniu do krycia przez piłkarskich działaczy wszechobecnej korupcji.
– Chcę przeprosić klub i opinię publiczną za użycie bardzo wulgarnych słów w czasie programu “Fakty po Faktach”. To był pierwszy i ostatni przypadek użycia przeze mnie takich wulgarnych sformułowań. Nie powinny one paść z ust polityka. Jest mi przykro, że tak się stało i zapewniam państwa, że to się więcej nie powtórzy – obiecywał Palikot po spotkaniu z władzami klubu PO, które udzieliły mu nagany za jego zachowanie.
Już wcześniej za ten występ przepraszał widzów TVN 24 szef klubu parlamentarnego Platformy Zbigniew Chlebowski, który wyraził opinię, że było to niedopuszczalne zachowanie enfant terrible jego partii i wprost powiedział, że PO wstydzi się za niego.
Koźmiński uznał przeprosiny posła za “dobry znak i dobry trend”.
Nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości, że Palikot został postawiony przez władze swojej partii w przymusowej sytuacji, ponieważ tym razem przesadził w skandalizowaniu, ale z pewnością będzie przez nią jeszcze wielokrotnie wykorzystywany do atakowania politycznych przeciwników z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.
Jerzy Bukowski











