W obliczu milionów bezrobotnych Amerykanów, tak administracja Barracka Obamy jak i większość demokratyczna w Kongresie, będzie pod ogromnym naciskiem aby zmniejszyć liczbę imigrantów do USA, czyli potencjalnych konkurentów o miejsca pracy. Tak nielegalnych jak i legalnych. A ponieważ dochodzą słuchy, że dzięki agresywnym działaniom służb imigracyjnych, liczba nielegalnych w Ameryce nie tylko nie wzrosła po raz pierwszy od wielu lat, ale nawet zmniejszyła się o prawie pół miliona ludzi, będą głosy aby tak trzymać dalej. Zmniejszenie legalnej imigracji zaś, nie wymaga zbytniego zachodu. Wystarczy nie zwiększać ustawowych pul wizowych, lub nie przywracać wiz imigracyjnych już raz utraconych z powodu przeszłej indolencji biurokratycznej, a następnie spowolnić pracę urzędów federalnych, odpowiedzialnych za świadczenia imigracyjne i presto.
Miejmy nadzieję że chłodniejsze głowy, doceniające przyszłościowy, ogromny zysk i pozytywny potencjał dla USA, ze zwiększonej liczby imigrantów, przeważą w nadchodzącej debacie. Wiem, że latynoski sejmik w Kongresie, pod przewodnictwem kongresmena Gutierreza i Velasqueza szykuje się do walki na ostre. Ten pierwszy, znany polityk z Chicago, odrzucił nawet niedawno propozycję objęcia fotela senatorskiego po Obamie, oświadczając że woli raczej zająć się reformą imigracyjną, poprawiającą byt milionów latynosów, niż zbierać pieniądze na swą reelekcję. Biorąc pod uwagę powiększającą się ciągle potęgę hiszpańsko-języcznych wyborców, i baty jakie spuszczono anty-imigranckim republikanom w ostatnich wyborach, trudno ich będzie zignorować w 2009.
W międzyczasie, można dostrzec objawy spowolnienia pracy urzędów federalnych, o których wspomniałem wcześniej. Najbardziej widoczne jest to zwłaszcza w przypadku Urzędu Pracy, administrującego system sponsorowań pracowniczych PERM. System ten w swoim założeniu przyjmował regułę typowego czasu rozpatrywania wniosków na 45-90 dni. Dzisiaj możemy mówić już o ponad 180 dniach. Wnioski PERM-u przeznaczone do tzw. audytu, czyli bardziej wnikliwego rozpatrzenia przez urzędnika, trwają dzisiaj już dobrze ponad 12 miesięcy. Czy spowolnienie to ma coś wspólnego z tragiczną sytuacją ekonomiczną USA, czy jest tylko typowym odkładaniem ważnych dezycji i pracy dla nadchodzącej Administracji i “nowych ludzi”, tego nie wiem. Podejrzewam że po trochu z obu zjawisk, ale jest to obecnie rzeczywistością sponsorowań pracowniczych. Tak jak kiedyś ostrzegałem na tym Bloghu, era szybkich PERM-ów się już skończyła, a wiadomości o bezrobociu, jak ta dzisiaj, wcale nie pomagają.
Przemysław Jan Bloch
zapraszam do dyskusji na mój
BLOGH Internetowy: www.adwokatbloch.com













