Przeważają w niej opinie niekorzystne dla projektodawcy, nierzadko wyrażane w dosyć ostrych słowach. Innych używają oczywiście politycy i dawni działacze “Solidarności” oraz publicyści (nieco stonowanych), innych internauci (niezbyt parlamentarnych). W niemal wszystkich głosach dominują jednak tony głębokiego zdziwienia, że ktoś o tak pięknej opozycyjnej przeszłości (a tej nikt rozsądny nie może Frasyniukowi odmówić), kto jeszcze przy Okrągłym Stole nie chciał fraternizować się z przedstawicielami strony partyjno-rządowej, unikając podawania ręki generałowi Czesławowi Kiszczakowi i Jerzemu Urbanowi, zrównuje dzisiaj zasługi dla Polski Wałęsy oraz Jaruzelskiego.
Z takiego pomysłu mogą szczerze cieszyć się jedynie komuniści i ich ideowi spadkobiercy, którzy zawsze twierdzili, że to właśnie Jaruzelski – na równi z antysystemową opozycją – położył podwaliny pod niepodległość Polski oraz ludzie uważający Wałęsę wyłącznie za “Bolka”, czyli za zdrajcę sprawy, jakiej jest wciąż symbolem dla świata.
Zgłaszając swój pomysł, Frasyniuk niewątpliwie utwierdził dawnych właścicieli Polski Ludowej w dobrym samopoczuciu, mocno zdenerwował sporą część swoich dawnych kolegów z “Solidarności”, ucieszył zwolenników “historycznego kompromisu” z kręgów “Gazety Wyborczej” i po raz kolejny udowodnił ponadczasowość słów Tadeusza Boya-Żeleńskiego: “bo paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy”.
A dowcipni choć anonimowi Polacy już przygotowali projekt tego pomnika, który zamieszczam poniżej. Prawda, że uroczy?

Jerzy Bukowski











