Jednym z podstawowych zagadnień, jakie powinny znaleźć się w jej zapisach, powinno być obarczenie odpowiedzialnością finansową za akcje ratunkowe w górach osób, które nie przestrzegają elementarnych zasad poruszania się po nich. Członkowie Tatrzańskiego i Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego domagają się surowego potraktowania w ustawie górskiej ludzi, którzy lekceważą sobie wszelkie przepisy, ale oczekują darmowej pomocy w sytuacjach, spowodowanych własną niefrasobliwością.
W wielu krajach alpejskich, jak również na pobliskiej Słowacji od dawna obowiązują już stosowne regulacje prawne, pozwalające obciążać sporymi kosztami poszkodowanych przez własną głupotę schodzących ze szlaków turystów i zbaczających z wyznaczonych tras narciarzy oraz snowboardzistów. Nikomu nie można oczywiście zabronić narażania życia dla efektownego kaprysu lub taniej brawury, ale dlaczego za jego nieodpowiedzialność mają płacić podatnicy?
Polskie media bardzo często informują o akcjach ratunkowych TOPR i GOPR, przeprowadzanych z powodu kompletnego braku wyobraźni i dyscypliny naszych rodaków. Najwyższy już czas, aby ich fantazję poskromiła wreszcie ustawa, nakładająca obowiązek zwracania pokaźnych kosztów wyprawy ratowników (zwłaszcza, jeśli zachodzi konieczność użycia śmigłowca), ściągających z górskich szczytów oraz przełęczy ceprów w klapkach i zwożących połamanych miłośników białego szaleństwa, beztrosko oddalających się od narciarskich tras.
Jerzy Bukowski











