Przed pierwszą pielgrzymką Jana Pawła II do Polski rozpatrywano na spotkaniu krakowskiego sztabu organizacyjnego ewentualność urządzenia lądowiska dla śmigłowca z dostojnym gościem na murawie stadionu Cracovii przy Błoniach. Kiedy zapytano o zdanie prezesa klubu (którego kibicem był nb. papież-Polak), ten sięgnął do notesu, przekartkował go i powiedział ze smutkiem w głosie: “to jest, niestety, niemożliwe, bo tego dnia gramy mecz ligowy”.
Ta historyjka przypomniała mi się, kiedy przeczytałem w “Polsce-The Times” informację o tym, że w podbełchatowskiej wsi Oleśnik (województwo łódzkie) wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w…kaplicy.
Skąd wziął się wybór tak nietypowego miejsca? Początkowo komisja wyborcza miała znaleźć swoją siedzibę w remizie, ale okazało się, że dużo wcześniej zaplanowano w nim w tym samym terminie wesele.
Wójt gminy Bełchatów Grzegorz Kępa rozkłada ręce, mówiąc gazecie:
– Taki wybór jest tylko wyjściem alternatywnym, bo przecież nie możemy kogoś wyrzucić z weselem z remizy, kiedy lokal zamówił sobie półtora roka temu. Świetlicę tak przystosujemy, że nie będzie widać znaków religijnych.
Księża zachowują w tej sprawie ostrożność i powściągliwość.
– Budynek należy do gminy. Wewnątrz kaplicy nie ma Najświętszego Sakramentu, tak więc o profanacji w tym wypadku nie może być mowy – powiedział “Polsce” dziekan dekanatu bełchatowskiego ksiądz Janusz Krakowiak.
A pragnący zachować anonimowość przedstawiciel łódzkiej kurii dodał:
– Kto jest właścicielem budynku, ten ma prawo decydować, ale wszystko pozostaje w gestii dialogu między parafianami, proboszczem i wójtem. Wszyscy powinni szukać porozumienia.
Mniej wyrozumiali są parafianie. Rozumieją wprawdzie, że kaplica to nie konsekrowana świątynia, ale widzą w niej jednak poświęcone miejsce, przeznaczone wyłącznie na modlitwę, a nie na załatwianie jakichkolwiek świeckich spraw, choćby nawet najbardziej doniosłych.
– Dom Boży zamienią w dom wyborczy z polityką w tle. Nie wiem, jak katolik powinien w kaplicy zachować się na wyborach. Czy najpierw pomodlić się, czy od razu głosować? – z niepokojem pyta na łamach “Polski-The Times” Maria Dubiel z Oleśnika.
Jerzy Bukowski











