O zmianę imienia i nazwiska Jarosiński zabiega już od roku. Uważa, że ma do tego pełne prawo, urzędnicy powinni mu zaś pomóc, a nie przeszkadzać. Dlatego złożył do prokuratury powiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez radomszczański Urząd Stanu Cywilnego. Jego zdaniem odmawiający mu prawa do wymarzonej zmiany urzędnicy powinni odpowiadać z artykułu 231 kodeksu karnego, czyli za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków, które działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.
– Urzędnicy robili wszystko, aby uniemożliwić mi zmianę imienia i nazwiska. To jest absurd! – powiedział niedoszły (na razie) James Bond dziennikarzowi tvn24.pl
Jarosiński tłumaczy, że chce mieć nowe personalia z dwóch powodów:
– Po pierwsze, żeby udowodnić, że można osiągnąć niemożliwe. Po drugie, dla korzyści finansowych. Teraz pracując, jestem nikim, nic nie mam. Kiedy będę Jamesem Bondem, będę kimś.
Radomszczański listonosz studiuje informatykę. I wcale nie jest maniakiem filmowym. Nie widział nawet wszystkich produkcji ze swoim ulubionym bohaterem.
– Chcę mieć tylko wyraziste nazwisko fikcyjnej osoby, żeby wypełnić je swoim życiem – twierdzi.
Ciekawy problem będzie miał do rozstrzygnięcia sąd, który otrzyma do rozpatrzenia tę nietypową sprawę, oczywiście jeśli prokuratura uzna ją wcześniej za wartą sporządzenia aktu oskarżenia. Jeszcze bardziej interesuje mnie, czy w ślad Rafała Jarosińskiego pójdą inni Polacy, żądając wpisania im do dowodów osobistych równie znanych w całym świecie personaliów, przypisanych fikcyjnym postaciom filmowym, teatralnym, literackim.
Gdyby prokuratura oraz sąd przyznały rację kandydatowi na Jamesa Bonda z Radomska, z pewnością zaroiłoby się od równie barwnych propozycji w wielu innych miastach i chociaż w polskim prawie nie obowiązuje zasada precedensu, to urzędy stanu cywilnego miałyby poważne problemy, jak je potraktować.
Jerzy Bukowski











