Parlamentarzyści PiS wychodzą ze słusznego założenia, że płacić należy tylko za produkt spełniający stawiane mu wymagania. To, co dzieje się natomiast na A-4 między Katowicami a Krakowem z pewnością daleko odbiega od wyobrażeń o autostradzie. Polacy doskonale znają zaś już europejskie standardy w tej materii i dlatego coraz głośniej protestują przeciwko “wyrobowi autostradopodobnemu”, jak najczęściej określają zarządzany przez Stalexport odcinek trasy.
Jak pisałem w przywołanym wyżej artykule, od dawna narasta już przechodzące w bunt niezadowolenie kierowców, zmuszanych do uiszczania 13 złotych za skorzystanie z około sześćdziesięciokilometrowego fragmentu A-4, po którym poruszają się w tempie stosownym dla zwykłej, dwupasmowej szosy. Znakomity przykład dał im katowicki adwokat Mariusz Fras, który wygrał w sądzie wytoczoną mu przez Stalexport sprawę o wyłudzenie 6,50 zł, czyli drugiej raty kwoty należnej za przejazd płatnym odcinkiem remontowanej autostrady.
Inicjatywa legislacyjna posłów PiS będzie z pewnością wsparta przez wszystkich kierowców (to potężne lobby), a także przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ponieważ jest ona wyjątkowo mało polityczna można domniemywać, że pomogą ją zrealizować również parlamentarzyści innych klubów i kół, przede wszystkim rządzącej koalicji.
Jerzy Bukowski











