Pozytywnej odpowiedzi na to pytanie udzielono – już nie po raz pierwszy – w Czerwonaku koło Poznania. Wystrój tamtejszego lokalu wyborczego, umieszczonego w Gminnym Domu Kultury “Sokół”, przypominał las: stały w nim drzewa, zarówno prawdziwe (mniejsze), jak sztuczne (większe), podłogę wyłożono naturalną trawą i szyszkami, a z głośników dobiegał szum lasu oraz ćwierkanie ptaków. Głosy na kandydatów do Parlamentu Europejskiego wrzucano do urny w kształcie mrowiska.
Nie muszę dodawać, że ten “leśny” lokal wyborczy trafił do wszystkich telewizyjnych serwisów informacyjnych, a odwiedzali go także wyborcy z sąsiednich obwodów. Twórcy nietypowej aranżacji twierdzą, że chcą w ten sposób wpłynąć na poprawę frekwencji. Dlatego też od ośmiu lat wymyślają ciekawe koncepcje urządzenia pomieszczenia wyborczego. Były to m.in plac budowy (stół prezydialny wspierały cegły, a za kabiny do głosowania służyły drabiny), akwarium, boisko piłkarskie i miejsce wypoczynku.
Mimo tych starań, frekwencja wyborcza w “Sokole” tylko nieznacznie przekraczała w ostatnich ośmiu latach średnią dla całej gminy.
W tym roku część mieszkańców Czerwonki żartowała, że leśny wystrój lokalu miał symbolizować to, że wiele obiecujący społeczeństwu w kampaniach wyborczych politycy zawsze wyprowadzają ich w końcu w las.
Jerzy Bukowski











