Papieskiego sekretarza nazywano w Watykanie “don Stanislao” lub “Stanisław Milczący” – oba te określenia znakomicie charakteryzowały go jako człowieka o potężnych możliwościach, zwłaszcza jeśli idzie o umożliwianie kontaktów z Ojcem Świętym, jak również niezwykle dyskretnego i zawsze pozostającego w głębokim cieniu swego przełożonego.
Nic więc dziwnego, że prawdziwą sensacją okazały się upublicznione ostatnio informacje o zażyłych związkach, jakie łączyły z Karolem Wojtyłą przez 55 lat doktor Wandę Półtawską, którą nazywał on w swych licznych listach do niej siostrą lub po prostu Dusią, sam podpisując się jako brat (pisałem o tym dwukrotnie w poland.us: 5 i 14 czerwca). Odbyli – razem z jej mężem Andrzejem – mnóstwo górskich wycieczek, spotykali się bardzo często na kolacjach, podczas których prowadzili poważne dyskusje filozoficzne i teologiczne, a później odwiedzała go bardzo często w Watykanie.
Papież konsultował z nią wiele przygotowywanych przez siebie dokumentów z zakresu etyki życia rodzinnego (nigdy jednak spraw personalnych, co ona sama zdecydowanie podkreśla) i nazywał ją swoim osobistym ekspertem od tej problematyki. Czuła się w jego towarzystwie na tyle swobodnie, że – ku zdumieniu wielu współpracowników Ojca Świętego – przychodziła na Msze Święte do papieskiej kaplicy w kapciach. Była przy nim w ostatnich dniach jego życia.
Wyszło to na jaw przy okazji procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, który – zdaniem niektórych watykanistów, wypowiadających się dla turyńskiego dziennika “La Stampa” – może ulec spowolnieniu właśnie z powodu treści jego bardzo osobistej (intymnej) korespondencji z krakowską przyjaciółką. Jej część znalazła się w wydanej przez nią w lutym tego roku książce pt. “Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich”.
Pani Wanda jest od kilku tygodni jedną z tych osób, o których bardzo wiele się w Polsce mówi i pisze, chociaż konsekwentnie opędza się ona od dziennikarzy jak od natrętów. Jedyny wyjątek zrobiła dla “Tygodnika Powszechnego”, udzielając obszernego wywiadu jego redaktorowi naczelnemu – księdzu Adamowi Bonieckiemu. Publikującej o niej obecnie pięcioodcinkowy reportaż “Gazecie Wyborczej” zdecydowanie odmówiła natomiast współpracy, podobnie zachowuje się od dawna także wobec innych mediów.
Wielu dziennikarzy opowiadało mi o swoich nieudanych próbach porozmawiania z nią choćby tylko przez krótką chwilę (zwłaszcza wtedy, gdy raportowała Janowi Pawłowi II sprawę oskarżanego o seksualne molestowanie kleryków byłego metropolity poznańskiego, arcybiskupa Juliusza Paetza). Spotykali się z kategoryczną odmową niezwykle energicznej i apodyktycznej pani Wandy, której wyraźnie boją się – przyznając to w anonimowych wypowiedziach dla prasy – także duchowni i świeccy na wysokich stanowiskach.
Po artykułach “La Stampy” głos zabrał kard. Stanisław Dziwisz, twierdząc że dr Półtawska “uzurpuje sobie wyjątkowość relacji i szczególne więzi (z Janem Pawłem II – JB), których nie było w rzeczywistości”. Wyraził też opinię, że nie powinna publicznie opowiadać o prywatnej korespondencji z papieżem.
Czyżby metropolita krakowski poczuł się zazdrosny o rolę, jaką spełniała przy Karolu Wojtyle znająca go dłużej niż on pani Wanda? Takie podejrzenie potwierdził on sam, komentując na prośbę krakowskich dziennikarzy tezę “GW” o jej wyjątkowo dużym wpływie na poglądy i decyzje papieża-Polaka, szczególnie w dziedzinie etyki.
– Jest wielu ludzi, których – podobnie jak Wandę Półtawską – łączyły żywe więzi z Janem Pawłem II. Posiadają równie bogatą korespondencję, ale nie publikują osobistych listów. Ja szanuję panią Wandę Półtawską, ale po prostu chciałbym, aby te sprawy w prawdziwym świetle były przedstawiane. A często są naciągane. Ojciec Święty był otwarty na każdego człowieka i wszystkich bardzo szanował. Zwłaszcza był wrażliwy na człowieka, który cierpiał, czy cierpi. Pani Półtawska niewątpliwie należała do tych ludzi, wycierpiała w swoim życiu bardzo dużo, np. obóz koncentracyjny. Na pewno była i jest wrażliwa na sprawy rodziny i życia. Myślę, że to bardzo połączyło Ojca Świętego z nią i nie tylko z nią. Bardzo dużo jest ludzi, którzy mają ogromną liczbę listów. Ojciec Święty prowadził ogromną korespondencję, odpisywał, on szanował ludzi. Jest to niezwykłe, żeby ktoś takie listy osobiste publikował – powiedział kard. Dziwisz podczas konferencji prasowej, poświęconej przekształceniu – na mocy decyzji Benedykta XVI – Papieskiej Akademii Teologicznej w Uniwersytet Papieski Jana Pawła II.
W sukurs przyszedł mu prorektor nowego uniwersytetu, a zarazem duszpasterz środowiska Jana Pawła II – głównie dawnych studentów Karola Wojtyły – ks. profesor Tadeusz Dzidek, który powiedział dziennikarzom, że takich osób jak Wanda Półtawska było wiele w życiu Jana Pawła II.
– Spotykamy się od wielu lat co miesiąc i doskonale wiem, jak wszyscy ci ludzie mieli intensywne relacje z Janem Pawłem II, odwiedzając go, korespondując. Bardzo często ci wszyscy ludzie mogliby również wydać zbiory listów, tej bardzo pięknej i głębokiej korespondencji, świadczącej o tym, jakie to były relacje. Jeśli zna się takie fakty, to w tej perspektywie o wiele inaczej można osądzić to wszystko, co pani profesor Wanda Półtawska pisze. Nie jest jedyna, takich osób jest bardzo wiele, może skrywają bardziej te swoje piękne relacje z Janem Pawłem II – mówił podczas konferencji.
Jest rzeczą niezwykle charakterystyczną, że kard. Dziwisz nie wspomina o dr. Półtawskiej ani raz w swojej książce “Świadectwo”. Ona sama twierdzi zaś, że nie ma żadnego konfliktu “między Dusią a metropolitą krakowskim”. Czyżby?
Jerzy Bukowski











