Jest on kilka razy większy od swojego poczciwego, domowego kuzyna, żywi się głównie korzonkami i warzywami z przydomowych ogródków, potrafi zaatakować naruszającego uważanego przezeń za swój teren człowieka, a na dodatek…szczeka jak pies.
Nietypowy chomik pozostawia po sobie wykopy o kilkunastocentymetrowej średnicy, niszcząc nie tylko rośliny i warzywa ogrodowe, ale także zapuszczając się na pola, gdzie podgryza pędy buraków i ziemniaków (nie gardzi również zbożem), robiąc olbrzymie kopce, a w nich gromadząc zapasy.
Skuteczna walka z nim jest praktycznie niemożliwa, ponieważ od 15 lat znajduje się na liście zwierząt objętych w Polsce ścisłą ochroną gatunkową, chroni go także prawo międzynarodowe.
Chomika europejskiego można więc co najwyżej straszyć i przeganiać, ale dyskretnie, ponieważ znani z radykalnych poglądów obrońcy praw zwierząt gotowi są uznać takie metody za niewłaściwe, bo nadmiernie stresujące Bogu ducha winne stworzenia.
Jerzy Bukowski











