Porucznik SB magister Chmielewski

W tym, że oficerowie peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa pisali i z powodzeniem bronili prace magisterskie, a nawet (chociaż rzadko) doktorskie) nie ma nic dziwnego.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
10 lipca, 2009
Post thumbnail default dark

Zawsze interesowało mnie natomiast, czy była to ich czysto naukowa pasja, nie mająca nic wspólnego z wykonywanymi na co dzień obowiązkami służbowymi, czy też zbierając materiały korzystali z niedostępnej innym studentom, bo tajnej wiedzy, nabywanej w walce z opozycją.

Z pewnością bywało i tak, i tak. Jeżeli ktoś decydował się na pracę w SB po ukończeniu studiów, te dwie dziedziny jego aktywności nie musiały mieć ze sobą nic wspólnego. Jeśli finalizował (lub podejmował) naukę na wyższej uczelni już po wstąpieniu w szeregi utrwalaczy władzy ludowej, mógł jednak ulec pokusie ich twórczego połączenia.

Porucznik magister Waldemar Chmielewski – jeden z porywaczy księdza Jerzego Popiełuszki – należy do tej drugiej kategorii. Do jego pracy magisterskiej, obronionej zaledwie miesiąc przed akcją zakończoną morderstwem charyzmatycznego kapłana, dotarł “Tygodnik Powszechny”.

Tematem jest kardynał Stefan Wyszyński. Trzystustronicowa praca została sporządzona w czterech egzemplarzach i dopiero w 1999 roku ówczesny szef Urzędu Ochrony Państwa zdjął z niej klauzulę tajności. Jej dysponentem jest obecnie Instytut Pamięci Narodowej.

Materiały wykorzystane w pracy magisterskiej o Prymasie Polski pochodziły przede wszystkim z “pracy operacyjnej” ojca Waldemara – Zenona, również pracownika organów bezpieczeństwa. To on założył 28 grudnia 1963 roku teczkę ewidencji operacyjnej biskupa Wyszyńskiego. Syn miał więc ułatwione zadanie.

Jak ustalił “TP”, w trakcie pisania pracy magisterskiej Chmielewski pracował już operacyjnie nad “Popielem”, jak w żargonie IV Departamentu określano ks. Popiełuszkę (sprawie rozpracowywania kard. Wyszyńskiego nadano kryptonim “Prorok”). Wobec obu duchownych stosowano podobny rodzaj działań inwigilacyjno-dezintegracyjnych.

Za porwanie i zabójstwo ks. Popiełuszki Waldemar Chmielewski otrzymał wyrok 14 lat więzienia, skrócony następnie na mocy dwóch amnestii do 4,5 roku. Wyszedł na wolność w kwietniu 1989 roku, ale cztery lata póżniej wrócił za kraty, by odbyć dodatkowe sześć miesięcy kary. Obecnie mieszka w Warszawie, prowadzi firmę handlującą sprzętem sportowym, nie używa tytułu magistra, zmienił wygląd i nazwisko na brzmiące szlachecko, wręcz nobliwie.

Dziennikarz “Tygodnika Powszechnego”, który chciał z nim przeprowadzić rozmowę usłyszał krótkie “nie” i trzask odkładanej słuchawki.

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter