Budżet TOPR to około 5 milionów złotych rocznie, z czego minimum półtora miliona pochłania obsługa śmigłowca ratunkowego. Około 60 procent budżetu finansuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, do którego kierownictwo TOPR właśnie zwróciło się o pomoc, reszta to pieniądze od sponsorów, wpływy z biletów wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz z zimowych dyżurów na trasach narciarskich.
– Próbujemy z jednej strony rozmawiać ze sponsorami, żeby dołożyli trochę więcej pieniędzy; zobaczymy, z jakim skutkiem to się uda. Z drugiej strony podjęliśmy też bardzo drastyczne kroki w celu oszczędzania, chociażby takie jak wydłużenie okresu używalności ekwipunku ratowniczego, wstrzymanie wszelkich zakupów sprzętu. Ostatnio kilku kolegów-ratowników zawodowych odeszło na emeryturę, na ich miejsce nie przyjmujemy na razie nowych, próbujemy jakoś mniejszym składem wykonywać nasze zadania – powiedział Radiu Kraków-Małopolska Czesław Ślimak, wiceprezes TOPR
W tym roku koszty działania ratowników podskoczyły gwałtownie do góry. Dużo więcej trzeba było też wydać na nieplanowane prace remontowe śmigłowca. Nie na wszystkim można jednak odpowiedzialnie oszczędzać i dlatego kierownictwo TOPR liczy na dodatkowe fundusze z MSWiA. W grę wchodzi przecież zdrowie i życie wielu turystów, którzy wybierają się – zwłaszcza latem – w Tatry.
Jerzy Bukowski












