Jak pisałem o tym dwukrotnie w poland.us (15 lutego i 7 lipca), wyprowadzono go wówczas w kajdankach z samolotu niemieckich linii lotniczych Lufthansa po kłótni z załogą, w której bierny udział wzięła również jego małżonka Nelly – posłanka Prawa i Sprawiedliwości. Rokita nie chciał pogodzić się z usunięciem płaszczy jego i żony ze schowka w klasie biznes, gdzie umieścił je pomimo iż oboje mieli lecieć klasą ekonomiczną.
Ponieważ stewardessa nie mogła poradzić sobie z krnąbrnym pasażerem, powiadomiła o jego zachowaniu kapitana samolotu, który odmówił startu i wezwał policję. Ta energicznie wyprowadziła byłego polityka na płytę lotniska, a następnie odstawiła go do komisariatu. Podczas tej operacji Rokita głośno wykrzykiwał: “ratunku, Niemcy mnie biją”, większość zdenerwowanych opóźnianiem się startu pasażerów biła natomiast niemieckim policjantom brawo.
Po tym incydencie prokuratura w bawarskim Landshut wszczęła przeciwko niemu śledztwo pod zarzutem zakłócenia porządku publicznego, w efekcie którego ukarała go grzywną. Jan Rokita może odwołać się od tego orzeczenia, ale wówczas prokuratura skieruje przeciwko niemu sprawę do sądu.
Jerzy Bukowski











