W listopadzie 2006 roku, kiedy po raz pierwszy na zmodernizowanym kosztem 3 milionów złotych peronie tej prowincjonalnej stacji zatrzymał się ekspres, urządzono wielkę fetę.
Specjalnie dla wygody mieszkańców 11-tysięcznej Włoszczowy oraz okolic PKP Intercity uruchomiło nowy pociąg “Augustyn Kordecki” z Częstochowy do Warszawy. Dyrekcja firmy twierdziła, że będzie to zyskowne przedsięwzięcie, ale wkrótce okazało się, że pasażerowie nie dopisali i pociąg trzeba było zlikwidować.
“- Była za mała frekwencja, <Kordecki> nie cieszył się zainteresowaniem. Może przy zmianie rozkładu pomyślimy nad nowymi połączeniami z Włoszczowy” – powiedziała “Gazecie Wyborczej” Beata Czenerajda z zespołu prasowego PKP Intercity.
Na słynnej stacji zatrzymuje się jeszcze nocny ekspres “Ernest Malinowski”, ale nie wiadomo, czy i w jego rozkładzie jazdy nie nastąpią zmiany.
Poseł Gosiewski, który za zasługi dla miasta otrzymał honorowe obywatelstwo Włoszczowy broni w rozmowie z “GW” swojej decyzji sprzed kilku lat:
“- Dworzec jest potrzebny, korzystają z niego mieszkańcy czterech powiatów. Zlikwidowanie kolejnego połączenia z Włoszczową będzie utrudniało życie mieszkańcom, a PKP będzie ponosiło straty. Nie wiem, jakie są motywacje PKP takiego kroku.”
A na pustym peronie we Włoszczowej Północ hula jesienny wiatr…
Jerzy Bukowski











