Ze szkodliwą zachodnioeuropejską, a nade wszystko amerykańską modą postanowili skończyć dietetycy szkół podstawowych z okolic Żor i Rybnika – poinformowała Polska Agencja Prasowa. Rozpoczęta przez nich kampania pod hasłem: “Fajne dzieci nie jedzą śmieci” zyskała poparcie (także finansowe) Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.
W jej ramach do ponad 100 podstawówek z regionu rozesłano sugestywne materiały informacyjne, głównie duże naklejki na kosze na śmieci ze sloganem akcji oraz rysunkiem chłopca, na którego brzuchu umieszczono przekreślone symbole niezdrowego jedzenia: pizzę, hamburgera i napój gazowany.
Takie jedzenie – popularnie zwane “śmieciowym” – jest coraz częstsze w dziecięcym jadłospisie. Kampania ma więc m.in. uzmysławiać uczniom, że wszystko co jedzą, ma realne przełożenie na to, jak się czują.
W 25 wybranych szkołach dietetycy będą osobiście usiłowali przekonać dzieci, że to, co zdrowe, wcale nie musi być niesmaczne, wiele lubianych przez nie produktów (oprócz wyżej wymienionych jeszcze m.in. chipsy i pączki) fatalnie wpływa natomiast na ich obecne oraz przyszłe zdrowie.
– Często wina za złe odżywianie się dzieci leży po stronie rodziców. To właśnie z rodzinnego domu czerpane są wzorce diety. Dlatego ważne jest, aby szkodliwość niewłaściwego odżywiania pokazywać także rodzicom – powiedziała PAP główny dietetyk kampanii Iwona Wojtas.
Zaniepokojeni wagą swoich dzieci rodzice mogą zgłosić się z nimi bezpośrednio do żorskiego ośrodka. Obecny etap projektu uwzględnia przeprowadzenie przez tamtejszych dietetyków 100 bezpłatnych specjalistycznych badań. Jeśli będzie taka potrzeba, dla 50 zdiagnozowanych w ten sposób dzieci zostanie skomponowana specjalistyczna dieta.
Trudno wyrokować, czy śląska kampania dietetyczna zakończy się choćby częściowym sukcesem, ponieważ niełatwo jest zwalczać zakorzenione już złe nawyki żywieniowe, nawet u dzieci. Ale jej pomysłodawcom i organizatorom wypada życzyć powodzenia oraz jak najwięcej naśladowców w całej Polsce. Przede wszystkim zaś pozyskania sojuszników wśród jak największej liczby rodziców.
Jerzy Bukowski











