Od każdej reguły są jednak wyjątki i tak jest również w przypadku tej ustawy. Zamknięte muszą być wszystkie sklepy oprócz tych, w których sprzedają właściciele oraz członkowie ich rodzin.
Handlować można również na stacjach benzynowych. I właśnie one przeżywały 1 listopada oblężenie klientów, którzy przyjeżdżali na nie bynajmniej nie po paliwo do samochodów.
Okazało się, że z półek błyskawicznie znikały wszystkie towary: żywnościowe, kosmetyczne, gospodarcze, zabawki, lekarstwa i wiele innych. Sporo osób wyrażało zdziwienie, że nie mogą kupić na stacji benzynowej tego, co nabywają w dni powszednie w super- i hipermarketach.
Jestem przekonany, że po tym doświadczeniu właściciele stacji paliw już zaczęli masowo ściągać towar przed zbliżającym się Świętem Niepodległości. Niektórzy z nich obiecują, że asortyment będzie imponujący, a z półek na zaplecze powędrują w ten i w następne dni bez handlu w sklepach motoryzacyjne utensylia, ustępując miejsca produktom nie kojarzonym do tej pory ze stacjami benzynowymi.
Jerzy Bukowski











