Taka sytuacja przydarzyła się lokatorom jednej z kamienic w Częstochowie. Jak poinformowały “Fakty” TVN, mieszkania komunalne mieli oni opuścić tylko na pół roku, by potem wrócić do odnowionych lokali.
W trakcie remontu odkryto jednak, że mury i sufity są zbyt cenne, aby mogli na nie patrzeć wyłącznie lokatorzy. Urząd Miasta Częstochowy postanowił więc zamienić ich mieszkania w muzeum. I tak lokatorzy pozostają nadal w kwaterach zastępczych, chociaż mają w rękach umowy, podpisane wcześniej z władzami samorządowymi w sprawie powrotu do swoich mieszkań.
– Natrafiliśmy na rzecz unikalną, która może służyć nie jednej osobie, a wszystkim mieszkańcom miasta. Nikt nie przypuszczał, co pod grubą warstwą farby znajdziemy – powiedziała TVN Halina Szczerba z Wydziału Komunalnego Urzędu Miasta Częstochowy.
Tym znaleziskiem są zabytkowe polichromie i sztukaterie. Urzędnicy znaleźli też prosty sposób, jak nie wpuścić dawnych lokatorów do ich dawnych mieszkań: po prostu zmienili w nich zamki.
Prawowici lokatorzy – zameldowani obecnie w muzeum – nie złożyli jednak broni i poszli walczyć o swoje do sądu, który orzekł w dwóch instancjach, że mają oni prawo wrócić do swych mieszkań. Ale gmina nie wykazuje ochoty do wykonania tego wyroku. Zdaniem urzędników podczas remontu “zmieniła się funkcja użytkowa lokalu”.
– Tego wyroku nie można wykonać do tego lokalu mieszkalnego, bo jego już formalnie nie ma – wyjaśniła przed kamerą “Faktów” Szczerba.
Prawda, jakie to proste?
Jedynym wyjściem z tej kuriozalnej sytuacji wydaje się być powierzenie wykwaterowanym mieszkańcom funkcji całodobowych kustoszy w nowej placówce muzealnej.
Jerzy Bukowski











