Mimo tak ewidentnego dowodu na fatalny stan powietrza w mieście, starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski chce, aby wakacyjna stolica Polski została… uzdrowiskiem, dzięki czemu mogliby do niej zacząć przyjeżdżać kuracjusze w celu ratowania zdrowia.
“- Zakopane, tak jak cały nasz region, musi pomyśleć o budowie kurortu tatrzańskiego. Musimy również mieć ofertę dla tych, którzy przyjeżdżając na Podhale chcieliby podreperować swoje zdrowie czy przejść rehabilitację” – powiedział “Polsce-Gazecie Krakowskiej”.
Nie chodzi mu o spełnienie wszystkich formalnych wymogów zawartych w ustawie o uzdrowiskach, lecz o przygotowanie w Zakopanem i w jego okolicach odpowiedniej oferty dla osób chcących się pod Tatrami leczyć.
“- Potrzebny byłby ktoś w rodzaju lekarza uzdrowiskowego. Po przyjeździe pacjenta i zapoznaniu się z historią jego choroby czy schorzeń, zaplanowałby mu pobyt na Podhalu. I tak w jeden dzień mogłaby to być kąpiel w basenach termalnych, w drugim – spacer tatrzańskim szlakiem. Trzeciego dnia zaś ćwiczenia rehabilitacyjne, mamy przecież doskonałe szpitale. To byłby dodatkowy atut oferty” – tłumaczył gazecie.
Pomysł starosty jest różnie przyjmowany przez zakopiańczyków. Wielu z nich uważa, że dzięki jego wdrożeniu w tzw. martwym sezonie (praktycznie trwa on pod Tatrami tylko w listopadzie i w kwietniu), byłoby spore zainteresowanie przyjazdem do świecących wówczas pustkami pensjonatów i hoteli. Podkreślają jednak, że najpierw trzeba zadbać o uzdrowienie naturalnego środowiska Zakopanego. Inni śmieją się, że w takim razie można uznać za kurorty Skawinę, czy Nową Hutę.
Jerzy Bukowski











