Nie może on być nadal serwowany w odległości mniejszej niż 100 metrów od kościołów, ale nakaz zachowania tej odległości nie obowiązuje już w przypadku szkół i stacji wyciągów narciarskich.
– Miasto pod Giewontem ma nową, bardziej liberalną tzw. uchwałę alkoholową. Zrobiliśmy zdecydowany krok do przodu i myślę, że ta problematyka ucichnie – powiedział po jej przegłosowaniu burmistrz Zakopanego Janusz Majcher.
Wedle uchylonych właśnie przepisów nie można było prowadzić sprzedaży alkoholu w odległości mniejszej niż 100 metrów nie tylko od kościołów, ale także od szkół, przedszkoli, schronisk młodzieżowych, internatów, świetlic, dworców autobusowych i kolejowych; za te ostatnie uznawane były stacje wyciągów narciarskich.
Najbardziej dziwaczna sytuacja panowała przy wyciągu krzesełkowym na polanie Szymoszkowej (w pobliżu hotelu “Kasprowy”): jego dolna stacja znajduje się na terenie Zakopanego, a górna – Kościeliska. Alkohol mógł być więc podawany na szczycie stoku, bo w gminie Kościelisko nie obowiązują aż tak restrykcyjne przepisy, jak do niedawna w Zakopanem.
Była to jedna z najbardziej rygorystycznych uchwał antyalkoholowych w Polsce, od dawna budząca sprzeciw lokalnych przedsiębiorców, którym groziło nieprzedłużenie koncesji na sprzedaż wysokoprocentowych trunków.
Wypada mieć nadzieję, że złagodzenie przepisów w tej materii nie zachęci narciarzy i snowboardzistów do nadużywania alkoholu na zakopiańskich stokach. Z pewnością częściej niż do tej pory powinny się na nich pojawiać patrole straży miejskiej i policji, aby bezlitośnie eliminować spośród grona amatorów białego szaleństwa tych, którzy nad uroki szusowania po zaśnieżonych stokach przedkładają kufel piwa lub kieliszek czegoś jeszcze mocniejszego.
Jerzy Bukowski











