Niestety może, o czym poinformował portal internetowy podhale24.pl, który opisał awanturę pomiędzy żyjącymi w separacji małżonkami: on jest mieszkańcem Kacwina na polskim Spiszu, ona – Słowaczką. Pokłócili się tak mocno o to, kto ma wręczyć mikołajową paczkę z Ameryki mieszkającemu za południową granicą z matką dziecku, że w sprawie interweniować musiały i polska, i słowacka policja.
Oto szczegóły za podhalem24.pl:
Na adres taty przyszła właśnie paczka z Ameryki, z ubraniami, słodyczami i zabawkami dla dzieciaka. Nie wiadomo skąd, ale słowacka mama o paczce się dowiedziała i postanowiła ją odebrać. Przyjechała do domu byłego małżonka, paczkę pod jego nieobecność zabrała, wsiadła w swoją skodę i zmierzała do domu. Miała pecha, bowiem mężczyzna wrócił za wcześnie do domu, a dowiedziawszy się, o zniknięciu paczki, którą osobiście zamierzał wręczyć swojej latorośli, zakipiał gniewem.
Byłą małżonkę dogonił – również skodą – a po zajechaniu jej na samej granicy drogi, wysiadł z samochodu i kobietę potraktował gazem pieprzowym, a paczkę odebrał. Posypały się też ciosy i kopniaki. Żonie udało się jednak uciec, po czym natychmiast powiadomiła ona o sprawie słowacką policję. Padły oskarżenia o napad i kradzież, choć – jak mówią nowotarscy policjanci – jak można mówić o kradzieży, jeśli przesyłka adresowana była do tego, kto ją zabrał.
Jan G. miał jednak pecha, bo zamiast wrócić z paczką do domu, zaczął kursować samochodem po okolicy, by sprawdzić, co się będzie działo. Wpadł w ręce policyjnego patrolu, który być może nie wiedziałby, co z nim robić, gdyby nie fakt, że od mężczyzny policjanci poczuli alkohol. Spiszaka zatrzymano, ponieważ odmówił “dmuchania w balonik”, zabrano go na badanie krwi.
– Mężczyźnie prawdopodobnie zostanie postawiony zarzut naruszenia nietykalności – informuje dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu. I oczywiście prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, jeśli wyniki badania krwi potwierdzą podejrzenia policjantów.
A co z paczką? Tymczasowo znajduje się w posiadaniu stróżów prawa, którzy nie wiedzą, komu ją oddać. Może ktoś z nich powinien się po prostu przebrać za Świętego Mikołaja i podrzucić ją dziecku, dla którego jest przeznaczona?
Jerzy Bukowski











