W ten sposób Polska dołącza wreszcie do krajów alpejskich, w których dzieci i młodzież od dawna już nie mogą korzystać z uroków białego szaleństwa bez kasków. Urazy głowy należą wprawdzie do najrzadszych na stokach narciarskich, ale ich konsekwencje bywają najbardziej tragiczne.
Nad wprowadzeniem w życie nowego przepisu będą czuwać policja i ratownicy górscy. Za jego nieprzestrzeganie grozi nagana lub grzywna. Wielka odpowiedzialność spoczywa jednak na rodzicach oraz opiekunach młodocianych narciarzy i snowboardzistów. Muszą oni przekonać swoje dzieci oraz podopiecznych, że jazda w kasku zwiększa bezpieczeństwo na stoku. Najlepiej, aby sami dawali im dobry przykład w tej materii.
Jest tylko jeden problem: jak rozpoznać wiek jadącego wprawdzie bez kasku, ale w nasuniętej na czoło czapce i w sporej wielkości goglach miłośnika białego szaleństwa? Z pewością będą się zdarzać liczne pomyłki w obie strony.
Jerzy Bukowski











