Uroczystość odbyła się w bocznej kaplicy i była ochraniana przez licznych bodyguardów, którzy zdecydowanie odseparowali głównych bohaterów ceremonii i ich nielicznych gości od kilkunastu “papparazich”, z poświęceniem usiłujących sfotografować najważniejszą trójkę osób. Okazało się to jednak niemożliwe, redakcje gazet musiały się więc zadowolić niezbyt wyraźnymi zdjęciami wchodzących do kościoła matki i ojca, zrobionymi z daleka przez okna.
Ochrona spisała się znakomicie, nie zanotowała żadnej wpadki. Także krótkie przyjęcie w jednej z restauracji w centrum miasta zachowało ściśle prywatny charakter do tego stopnia, że dziennikarze nie byli nawet pewni, gdzie się ono odbyło.
Podobno z dyskretną pomocą przyszła szczęśliwym rodzicom także krakowska policja, efektywnie współpracująca z ochroną.
Jerzy Bukowski











