Zażalenie złożyli sam podejrzany i jego obrończyni. Wedle ich wersji, złożył on obszerne wyjaśnienia, a poza tym nie miał świadomości szczególnego znaczenia tablicy. W takiej sytuacji – jak w przypadku każdej innej zwykłej kradzieży – areszt nie powinien być stosowany.
“Sąd uznał, że za stosowaniem aresztu przemawia obawa matactwa i zagrożenie wysoką karą oraz potrzeba weryfikacji materiału dowodowego w sytuacji, kiedy nie wszyscy podejrzani zostali przesłuchani, a nawet ustaleni. Wskazał także, że Marcin A. pomimo obszernych wyjaśnień, nie przyznał się do winy. Ponadto jego wyjaśnienia częściowo są sprzeczne z ustaleniami śledztwa” – czytamy w depeszy PAP.
– Orzeczenie sądu nie zaskakuje mnie i nie zaskoczy chyba nikogo, jakkolwiek z orzeczeniem tym się nie zgadzam. Uważam, że sytuacja procesowa i prawna na obecnym etapie nie uzasadnia stosowania aresztowania – powiedziała PAP po ogłoszeniu postanowienia obrońca Marcina A., mecenas Alina Ciechanowicz-Adamska.
Powołała się na fakt, iż stanowisko podejrzanego Szweda jest znane, ponieważ zarówno on, jak i jego kurator, udzielają w Szwecji wywiadów, dlatego argument o obawie matactwa ze strony jej klienta nie jest słuszny.
– Każdy ze sprawców odpowiada w granicach zamiaru i umyślności. Żaden z podejrzanych nie miał świadomości, że jest to przedmiot o szczególnym znaczeniu dla kultury. Z tego punktu widzenia ich sprawa powinna być rozpatrywana pod katem pospolitego przestępstwa, a w takiej sytuacji areszt wobec mojego klienta nie byłby stosowany – dodała mec. Ciechanowicz-Adamska.
– Jestem bardzo zadowolony z tej decyzji, która gwarantuje nam, że postępowanie będzie toczyć się bez przeszkód, szybko i skutecznie – skomentował natomiast obecny w sądzie prokurator prowadzący śledztwo w tej sprawie Piotr Kosmaty.
“W najbliższym czasie prokuratura podejmie czynności zmierzające do wydania przez sąd Europejskiego Nakazu Aresztowania dla podejrzanego o zlecenie kradzieży, obywatela Szwecji Andersa Hoegstroema” – napisała w depeszy PAP.
Jerzy Bukowski











