Gdzie jak gdzie, ale właśnie w “polskim Londynie” 11 Listopada był zawsze i jest nadal bardzo uroczyście obchodzony. Nie dziwię się więc konsternacji uczestników spotkania z Frasyniukiem, kiedy usłyszeli odeń, że “jest to ponure święto, w którym kontynuujemy tradycję II RP, a trzeba ją przerwać”.
Nikt nie zrozumiał też, co miał na myśli polski polityk, mówiąc: “jeśli uważamy, że 11 Listopada jest naszym świętem, to w tym święcie uczestniczy Bierut, Gomułka, bo to jest kontynuacja tej tradycji”, ale wielu poczuło się zapewne, jaki gdyby splunął im on w twarz.
Frasyniuk wypowiadał już różne dziwne opinie, nierzadko bulwersując opinię publiczną w kraju. Tym razem zachował się jednak wyjątkowo arogancko wobec ludzi, którzy przez ponad pół wieku przechowywali w swych sercach i w umieszczonych w londyńskiej siedzibie władz II RP na Uchodźstwie symbolach majestat niepodległego państwa. Podłączenie przezeń do tej tradycji sowieckich namiestników w Warszawie jest czymś na równi uwłaczającym, jak niezrozumiałym.
Władysław Frasyniuk powinien natychmiast solennie przeprosić wszystkich, których obraził swoim nieodpowiedzialnym wystąpieniem.
Jerzy Bukowski











