Jeżeli ktoś z Państwa, w związku z wynikami, ma zamiar zrobić sobie krzywdę, to proszę uczynić to poza budynkiem L, ponieważ z tamtejszego linoleum ciężko usuwa się krew; poza tym i tak jest tam już wystarczająco ślisko.
Ogłoszenie takiej treści ukazało się na uczelnianej stronie internetowej adiunkta z Katedry Ekonomii i Gospodarowania Środowiskiem wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego, doktora Bartosza Scheuera.
Wzburzyło ono studentów i internautów, którzy zaalarmowali Telewizję TVN 24. Screen witryny robi też zawrotną karierę w sieci – można go znaleźć w wielu serwisach, nie tylko satyrycznych.
Dr Scheuer twierdzi, że wpis jest żartem.
– Studenci, którzy mnie znają o tym wiedzą – stwierdził w rozmowie z TVN 24 i dodał, że to nie on przeprowadzał egzaminu, więc nie miał wpływu na wyniki.
Kierownik Biura Promocji Uniwersytetu Wojciech Sokolnicki broni pracownika.
– Fragment o krwi na podłodze może i jest niestosowny, ale całość wpisu jest formą sarkazmu. To konwencja żartu, taka licentia poetica – powiedział dziennikarzowi TVN 24.
No cóż, różne jest poczucie humoru, zwłaszcza podczas i po poprawkowej sesji egzeminacyjnej. Wiem o tym z autopsji. Też zdarza mi się niekiedy poważnie zdenerwować na wyjątkowo odpornych na przyswajanie sobie podstawowej wiedzy z zakresu filozofii studentów. Uważam, że mój wrocławski kolega po fachu trochę jednak przesadził, aczkolwiek stał się na pewien czas sławny, nie tylko na swojej uczelni.
Jerzy Bukowski











