Plan, o którym kilka razy pisałem w poland.us, zakładał wytyczenie takich tras dla narciarzy na Pośrednim Goryczkowym Wierchu i na Beskidzie. Optymiści twierdzili, że będą one zostać wyznaczone jeszcze w lutym.
“- Z naszych analiz wynika, że niewielkie rozszerzenie terenu dla narciarzy nie wpłynie negatywnie na tatrzańską przyrodę, która jest objęta siecią ochrony Natura 2000” – mówił kilka tygodni temu “Gazecie Wyborczej” dyrektor TPN Paweł Skawiński.
Wedle zamierzeń dyrekcji Parku nie przewidywano budowy żadnych elementów infrastruktury, takich jak np. wyciągi. Pod wpływem protestów ekologów w nowych rejonach nie miały nawet funkcjonować płoszące wysokogórską zwierzynę armatki śnieżne, ani ratraki.
Okazało się jednak, że i te, niezwykle oszczędne plany, mogą być sprzeczne z prawem unijnym, ponieważ naruszają tereny chronione przez europejski program Natura 2000.
“- Dyrektor parku nie może samodzielnie podejmować takich ustaleń. W związku z tym rozważamy wykorzystanie wszelkich prawnych możliwości, łącznie z zawiadomieniem o sprawie Komisji Europejskiej” – zapowiadał na łamach “GW” Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
No i stało się. Ekologowie mogą sobie pogratulować. Oto fragment komunikatu, wydanego przez dyrekcję TPN:
“Staramy się wyciągać wnioski z naszych działań i przyznawać do popełnionych błędów. W przypadku tego projektu błędem nie była propozycja poszerzenia tras, ale procedura. Jeszcze w tym roku opracujemy nowelizację zadań ochronnych w zakresie udostępnienia dodatkowych terenów dla narciarstwa w rejonie Kasprowego Wierchu.”
Pożyjemy, zobaczymy. W każdym razie w bieżącym sezonie miłośnicy białego szaleństwa nie będą mogli oficjalnie zjeżdżać ze stoków Pośredniego Goryczkowego i Beskidu, bo do zakończenia zimy z pewnością nie da się przeprowadzić oceny oddziaływania takiej zmiany na obszar Natura 2000.
“- Najlepszym wyjściem z sytuacji byłoby wyłączenie przez polski rząd części terenów w Tatrach, w okolicach Kasprowego Wierchu, z obszaru Natura 2000 i stworzenie tam dużego ośrodka narciarskiego. Tak w swojej części Tatr zrobili Słowacy i świetnie na tym wychodzą. Dopóki w Polsce nie zmieni się myślenie o Tatrach, które przede wszystkim powinny służyć ludziom, a nie być tylko skansenem, nie mamy co marzyć o ośrodku narciarskim na dobrym europejskim poziomie i narciarzach światowej klasy” – powiedział “GW” Andrzej Bachleda-Curuś, nasz najlepszy w historii alpejczyk, a obecnie przedsiębiorca inwestujący w rozwój narciarstwa w kraju.
“Tyle że Słowakom palcem grozi już Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody, która chce zakazać im używania na międzynarodowym forum określenia <park narodowy> w przypadku tego terenu” – zwraca uwagę “Gazeta Wyborcza”.
Amatorom ekstremalnych wrażeń narciarskich pozostaje więc – o czym też już pisałem w poland.us – obrać kurs na Alpy. Tam nie ma najmniejszych problemu ze znalezieniem dowolnych terenów dla jazdy poza trasami.
Jerzy Bukowski











