Okazuje się jednak, że “Polak potrafi” i wśród ponad 400 weneckich gondolierów jest nasz rodak – Jakub Rekwirowicz, który pracuje w tym zawodzie od 12 lat.
Znalazła go Polska Agencja Prasowa, której powiedział (chociaż w Polsce nie mieszka od szóstego roku życia, dobrze mówi w ojczystym języku):
– Aby zostać gondolierem, trzeba zdać kilka egzaminów. Najważniejszy jest z pływania: komisja w gondoli płynie obok kandydata i ocenia, jak się kieruje łódką. Wszyscy, którzy starają się o licencję, muszą prawidłowo przepłynąć określoną trasę.
Kiedy kandydatowi uda się przejść tę próbę, czekają go kolejne egzaminy, m.in. z historii i tradycji weneckiej, a także ze znajomości języków obcych.
Jak Rekwirowiczowi trafił do zamkniętej dla cudzoziemców kasty?
– Prawda jest taka, że ten zawód nie jest zbyt pożądany: jest to trudna, wymagająca praca, trzeba mieć dużo cierpliwości i dobrą kondycję fizyczną. Znajomi powiedzieli mi, że można się uczyć na gondoliera. Znalazłem mistrza i pracowałem z nim. Po zdaniu egzaminu, nie miałem jeszcze swojej łódki. Później wystartowałem w konkursie, w którym nagrodą była licencja na łódkę sandalo – prawie taką samą jak gondola. Wygrałem i udało się – wyjaśnił w rozmowie z PAP.
No i niech ktoś jeszcze ośmieli się powiedzieć, że są zawody i czyności, którym Polak nie jest w stanie podołać.
A mnie przypomniały się przy okazji słowa polskiej piosenki, wykonywanej przed laty przez Irenę Jarocką:
” Gondolierzy znad Wisły
barkami wożą piach,
mieszają wiosłem złoto
odbitych w wodzie gwiazd;
gwiazd, które zbladły rankiem,
nim sierp księżyca znikł,
gdy wstawał nad Warszawą
nowy, słoneczny świt.”,
którą często przerabiano podczas suto zakrapianych imprez w epoce PRL na utwór ku czci Gondola Jerzego znad Wisły.
No a teraz mamy w Wenecji prawdziwego nadwiślańskiego gondoliera.
Jerzy Bukowski











