Sudan Południowy to najmłodsze i najsłabiej rozwinięte państwo świata, które powstało zaledwie 2 lata temu. Choć powoli rodzi się tam demokracja, życie zwykłych ludzi nadal jest nieustanną walką o byt. Dotyczy to przede wszystkim tutejszych kobiet. Jak się okazuje w Sudanie Południowym na jedna kobietę przypada aż sześcioro dzieci. I mimo dużej liczby porodów odbieranych tu każdego dnia, ciąża w tym kraju to ogromne niebezpieczeństwo. Wiele z przyszłych matek wędruje, więc nawet kilka dni i koczuje przed szpitalem, by otrzymać pomoc niezwykłej i najbardziej oddanej położnej w Afryce – Rebeki.
Historia kolejnej bohaterki programu łączy się z historią tego młodego kraju. Dziś Rebeka obserwuje narodziny dzieci Sudanu, ale widziała też krwawe początki tego kraju. Brała czynny udział w walkach, maszerowała z rebeliantami, nosiła wodę i do dziś mówi o sobie, że jest żołnierzem. Teraz Rebeka pracuje jako położna w Juba Teaching Hospital i odbiera 40, a nawet 50 porodów dziennie. Matka ośmiorga dzieci położną jest z zamiłowania i pracuje od świtu do nocy. Mimo, że w Sudanie Południowym sytuacja szpitali jest tragiczna, tutejsze kobiety chcą rodzić jak najwięcej dzieci, by wypełnić lukę po ludziach, którzy zginęli podczas wojny. Niestety to właśnie w tym kraju jest jeden z najwyższych wskaźników śmiertelności kobiet podczas porodu. Wiąże się to prawdopodobnie z faktem, że wykwalifikowanych położnych w całym Sudanie Południowym jest zaledwie 150.











