Występu legendarnego satyryka słuchało ponad pięćset osób, które przybyły do audytorium pomimo dżdżystej pogody na Greenpoincie. 78-letni artysta, który od pięćdziesięciu pięciu lat występuje na scenie, był w doskonałej formie dając trwające ponad 2,5 godzinne przedstawienie. Była tam satyra na aktualne wydarzenia w Polsce, przypomnienie starych dowcipów z epoki PRL, a przede wszystkim świetne monologi o polskim losie, Polsce i Polakach. – Sztuka kabaretu jest wtedy ciekawa, kiedy można mówić o poważnych sprawach. A zwłaszcza gdy się mówi prawdę, bo prawda jest najciekawsza – mówił ze sceny Jan Pietrzak.
Jak zwykle przy występach, dla “satyryka niezłomnego” najważniejsza była reakcja publiczności, która wielokrotnie śmiechem i oklaskami nagradzała monologi satyryczne i piosenki Pietrzaka. A wszystko to dzięki “wspólnocie śmiechu”, która łączy Polaków. – Podstawą jest nasza wspólnota śmiechu. Dlatego witam Polaków wszystkich orientacji, którzy potrafią się śmiać. Śmiejmy się razem – mówił ze sceny artysta. Ponad dwu i pół godzinny występ zakończyło wykonanie pieśni “Żeby Polska była Polską”, którą widownia odśpiewała na stojąco razem z Janem Pietrzakiem.
Pietrzakowi towarzyszyła żona – Katarzyna. Oboje namawiali Polonię nowojorską do poparcia ich wspólnej inicjatywy, budowy Łuku Triumfalnego w Warszawie. Miałby on stanąć w atrakcyjnym miejscu stolicy za pięć lat, w setną rocznicę triumfu Wojska Polskiego nad armią bolszewicką pod Warszawą.
Występ Jana Pietrzaka był pierwszym, bezpłatnym koncertem zorganizowanym przez PSFCU dla Członków Naszej Unii. Warunkiem była wcześniejsza rejestracja w jednym z oddziałów Naszej Unii. Frekwencja dopisała: na występ legendarnego satyryka przyszło ponad pięćset osób, które bawiły się wspólnie do późnego wieczora.











