Reżyser nie dostał wezwania na to posiedzenie, ponieważ wystarczające dla sądu wyjaśnienia złożył 25 lutego.
Po projekcji filmu obrońcy nie chcieli jednoznacznie wypowiedzieć się na temat tezy dowodowej na rzecz ich klienta, którą miałby on potwierdzić.
– Sami byli państwo świadkami tego, co na tym filmie jest. Jest to film dokumentalny, pan Roman Polański ani nie był reżyserem tego filmu, ani producentem, nie udzielał w nim wywiadów, bo są tam wywiady archiwalne. I dlatego my uważamy ten film za materiał obiektywny. Te wypowiedzi, które tam padły, w szczególności ze strony prokuratorów, dziennikarzy, mają według nas duże znaczenie, bo pokazują całą otoczkę, która towarzyszyła tej sprawie i są jednym z elementów tezy, którą chcemy wykazać przed sądem. Bo to nie jest najważniejszy dowód w tym postępowaniu – powiedział Olszewski Polskiej Agencji Prasowej.
A Stachowicz dodał:
– Na tym etapie nie chcemy komentować wypowiedzi poszczególnych osób, zostawmy to sądowi, nie chcielibyśmy zabierać głosu w tej sprawie.
“Jak wspólnie podkreślili obrońcy, w filmie padły <bardzo ważne wypowiedzi, ale wskazanie ich stanowiłoby ujawnienie tezy obrony>. Wskazali także, że prawdopodobnie był to pierwszy przypadek, by długometrażowy film był dowodem przed sądem” – czytamy w depeszy PAP.
Sąd Okręgowy w Krakowie czeka teraz na dostarczenie przez stronę amerykańską dodatkowych dokumentów, głównie zawnioskowanych przez obronę artykułów prasowych zawierających wypowiedzi udzielane w trakcie procesu Romana Polańskiego w USA przez sędziego prowadzącego jego sprawę, a świadczących o tym, że był on nieobiektywny.











