“- Pokrzywdzony chciał uciec, ale wówczas Dominik L. zaatakował go maczetą, silnym ciosem odciął mu całkowicie prawą dłoń” – powiedziała “Gazecie Wyborczej” rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.
Otoczony przez dziewięciu napastników z siekierami i maczetami ranny upadł. Karetka Pogotowia Ratunkowego odwiozła go do Szpitala Klinicznego im. Wiktora Degi w Poznaniu, gdzie lekarze przyszyli mu dłoń.
“- Nie jest ona do końca sprawna, czeka go długa rehabilitacja i inne zabiegi lecznicze. Pokrzywdzony stracił pracę, jego sytuacja finansowa jest bardzo trudna, ma na utrzymaniu małe dziecko” – dodała Marcinkowska w rozmowie z “GW”.










