“Słuchając zapewnień, że Polska jest gotowa przyjąć setki uchodźców-Muzułmanów, ubolewamy, że dla nas – katolików, potomków represjonowanych Polaków, dzieci i wnuków przymusem wywiezionych przez NKWD z Podola i terenów byłej II RP na Donbas polskich żołnierzy, nauczycieli , urzędników, nie ma miejsca w naszej historycznej Ojczyźnie. My, Polacy z Mariupola, nie mamy wygórowanych wymagań, jesteśmy gotowi pracować społecznie za bezpieczny dach nad głową i sprzątać ulice w razie potrzeby na terenie naszej historycznej Ojczyzny” – czytamy w liście, który wkrótce trafi do adresatów.
Ten dramatyczny list jest reakcją na słowa premier Ewy Kopacz, która zapewniała, że nic nie wiedziała o apelach Polaków z Mariupola, co jest o tyle dziwne, że od dawna próbują się oni – niestety, bezskutecznie – skontaktować z polskimi urzędami w sprawie przyjazdu do kraju swoich przodków.










