Na co dzień kontrolą tych zabezpieczeń zajmuje się Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, ale jesienią przychodzi czas na gruntowny przegląd finansowany przez Tatrzański Park Narodowy.
– Z racji olbrzymiej frekwencji, łańcuchy muszą być kontrolowane. Dodatkowo piorun uderzający w łańcuchy często powoduje, że ostatnia kotwa, ta najniżej, jest wyrywana na skutek impulsu elektrycznego. Uderzenia piorunów, spadanie kamieni a w zimie zsuwanie się lawin to przyczyny niszczenia łańcuchów – powiedział krakowskiej rozgłośni dyrektor TPN Paweł Skawiński.
Jak zwykle przy takiej okazji powraca dyskusja nad wprowadzeniem w Tatrach systemu do autoasekuracji, czyli via ferraty. Ten ograniczający ruch turystyczny pomysł nie ma jednak zbyt wielu zwolenników.










