Pół biedy, jeżeli trochę spóźni się z doręczeniem prezentów, przyśnie gdzieś na ulicy po spożyciu zbyt dużej ilości trunków, do których najwidoczniej nie są przyzwyczajeni bogobojni święci lub zapomni się z uroczymi Śnieżynkami. Gorzej, kiedy okazuje się być nie darczyńcą, ale złodziejem.
A do takiej sytuacji właśnie doszło w Brazylii, gdzie Święty Mikołaj wynajął na lotnisku w San Paulo powietrzną taksówkę w postaci helikoptera. Podczas lotu zmusił zdumionego pilota, by ten wylądował na terenie małego gospodarstwa poza miastem, a tam związał go z pomocą wspólnika i odleciał w nieznanym kierunku.
Pilotowi udało się po kilku godzinach uwolnić i powiadomić policję, ale ani helikoptera, ani Świętego Mikołaja jeszcze nie odnaleziono. Może zbiera teraz prezenty w podobny sposób, w jaki wszedł w posiadanie powietrznego pojazdu?











